Naftohaz z jajami, EuRoPol Gaz obojnakiem?
W zasadzie trzy dni po wyborach parlamentarnych trudno oprzeć się pokusie, by ich wyniki skomentować. Tyle, że tak na dobrą sprawę nic tu nowego powiedzieć nie sposób, chyba poza tym, że inwazja chamstwa postępuje. Bo czyż nie jest tak, gdy na lokalnym portalu „burmistrzowej tuby” przeczytać można komentarz jakiegoś idioty podpisującego się „tvn”, wzywającego do palenia na stosie księży, bo przecież ich zapewne miał na myśli, pisząc „czrnych sunkienkowych spalić nA stosie ,przecież to zla wyrocznia ale jaja czarn zaraza” (dokładny cytat, proszę nie korygować). Pytanie tu tylko jedno, czy ten wpis nie spełnia znamion czynu zakazanego kodeksem karnym i czy służby odpowiedzialne za praworządność zajmą się autorem tej „złotej” myśli?
Cała tak zwana „jaśnieoświecona” Europa z naszym przewodniczącym PE Jerzym Buzkiem wyje od wczoraj porażona wyrokiem ukraińskiego sądu, który skazał byłą premier tego kraju, piękną Julię Tymoszenko na siedem lat więzienia, trzy lata pozbawienia prawa zajmowania stanowisk państwowych oraz zwrot około 600 milionów złotych państwowemu przedsiębiorstwu Naftohaz z powodu zawarcia niekorzystnej dla tej firmy umowy z Rosją na dostawy gazu ziemnego.
Zdaniem sądu Julia Tymoszenko przekroczyła swoje uprawnienia i stąd ten wyrok. Faktem jest, że sąd nie wziął pod uwagę, obowiązującej przynajmniej w polskim prawie zasady uwalniającej od odpowiedzialności za czyn karalny, gdy popełniony został w tak zwanym stanie wyższej konieczności. A taki stan w momencie podpisywania umowy był, gdyż rosyjski dostawca gazu Gazprom zakręcił zawory na rurociągach dostarczających gaz na Ukrainę, a co więcej działo się to zimą w czasie solidnych mrozów. Dla nikogo, kto śledzi to co dzieje się w Rosji nie jest też tajemnicą, że jej surowce energetyczne są bronią służącą budowie jej hegemonii. Dzisiejsze „krokodyle łzy” Europy to czysta hipokryzja, bo Europa powinna Julię Tymoszenko wesprzeć wtedy, choćby kredytem na spłatę ukraińskich zobowiązań wobec Gazpromu.
Ale ta sprawa ma bardzo podobny odpowiednik w Polsce. Jesienią 2009 roku, gdy przystępowano do negocjacji z Gazpromem wieloletniego kontraktu na dostawy gazu, podpisanego jesienią 2010 roku, a więc chyba jednak w przeciwieństwie do Ukrainy nie w stanie wyższej konieczności, ta rosyjska firma zażądała, by w tych negocjacjach umorzyć jej dług w kwocie 1,2 miliarda złotych wobec polsko-rosyjskiej firmy EuRoPol Gaz , zasądzony wyrokiem Sądu Arbitrażowego w Moskwie. Śp. Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że w przypadku tego umorzenia, osoby za to odpowiedzialne mogą stanąć przed Trybunałem Stanu i wystąpi do Sejmu o powołanie komisji śledczej. Rozpoczęły się wówczas zmiany w statucie tej spółki, zawieszono sprzeciwiających się umorzeniu prezesów. Jednak po 10 kwietnia 2010 roku nastąpiły szybkie zmiany zarządu spółki i Gazprom swój cel osiągnął.
Przeciwnie jednak do Naftohazu EuRoPol Gaz o zwrot straconego 1,2 miliarda od odpowiedzialnego za negocjacje wicepremiera Waldemara Pawlaka nie wystąpił. Czyżby dlatego, że Naftohaz to ukraińska firma z jajami, a nie jak EuRoPol Gaz polsko-rosyjski obojnak?
Od 4 marca tego roku naszemu miastu należy się 5 milionów złotych od firmy Energy Investors z tytułu nieoddania do użytku do dnia poprzedniego hotelu przy ulicy Wrocławskiej, a dokładnie przy jej łączniku z ulicą Chrobrego, czyli Placem Bramy Wrocławskiej. Na wielokrotne interpelacje w sprawie niepobierania tej kary, co można przeczytać w obserwałkach 0/21 Rady Miejskiej, odpowiedź burmistrza brzmiała, że ma na to czas do 3 marca 2012 roku.
Tyle, że zapis aktu notarialnego sprzedaży tej nieruchomości pod budowę hotelu, wskazujący właśnie taki roczny okres na wezwanie do jej zapłaty, służył ochronie interesu nabywcy w przypadku poślizgu na budowie, spowodowanego pracami archeologicznymi. Prac tych przed 4 marca 2011 roku nie rozpoczęto, zatem kara należna jest od tego dnia. Moim zdaniem spełniony jest więc podstawowy warunek uznania, że nie żądając zapłaty kary, burmistrz narusza zapis art. 5 ust. 1 pkt 2 ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Czyżby dlatego, że jest obojnakiem dbającym o interes miasta i firmy swojego przyjaciela?
Omyk