Promocja miasta…
Czy 40 milionowa inwestycja burmistrza Huczyńskiego była trafiona z punktu widzenia kosztu dotarcia z informacją promocyjną na temat naszego miasta w szeroki świat?
Czy być może lepiej i taniej do „promocji” Brzegu przyczynił się urzędnik starosty Stefańskiego?
Promocja miasta. Metody, analiza, wnioski.
Książek na temat promocji napisano tysiące. Z biegiem lat, gdy nauką stawał się marketing, jego znaczenie w gospodarce stawało się coraz większe. Tym większe, że swym działaniem obejmowało wciąż nowe dziedziny, w tym politykę. Stara poczciwa reklama będąca dźwignią handlu była już nie wystarczająca w nowych czasach. Nauka zaczęła się rozwijać i wyodrębniać kolejne narzędzia, jak public relations czy też promocja. Z wiedzy tej korzystała już nie tylko gospodarka, ale również instytucje sfery publicznej: administracja samorządowa, centralna oraz instytucje naukowe czy kultury. Kultura by mogła przeżyć i się rozwijać potrzebowała środków finansowych. Wszelkie inicjatywy kulturalne od teatru poprzez kino, wystawy prac malarzy, koncerty – skończywszy na nowej książce – by świat się o nich dowiedział a klient kupił i dał zarobić autorom potrzebowały promocji, reklamy i podobnych działań pobudzających ciekawość i chęć nabycia przez „Kowalskiego” oferowanej usługi, produktu. Nie inaczej w nauce, oświacie – dziś przedszkola, szkoły czy uczelnie wyższe nieustannie się promują pośród społeczeństwa, by nasze pociechy przekroczyły akurat ich progi szkolne, a nie konkurencji. Wiążą się z tym przecież etaty dla pracowników, a w konsekwencji byt takiej placówki.
Podobnie jest w samorządzie, administracji państwowej, czyli w polityce. Dobry przykład na szczeblu krajowym to przyszłoroczne mistrzostwa w piłce nożnej EURO 2012, których będziemy współgospodarzem wraz z Ukrainą. Wiele gadania o ich wadze, która przełoży się na promocję naszego kraju. Ot, takie pustosłowia – zrobimy imprezę i ta przełoży się na promocję naszego kraju wśród zagranicznych kibiców, którzy zjadą do Polski, by oglądać swych faworytów grających w gałę. Nikt, niestety, nie analizuje tego zjawiska głębiej. Oczywiście będzie promocja wśród turystów – ale czyż oczywistym jest, że będzie ona miała pozytywny wydźwięk? Czyż promocją in plus dla Niemca będzie fakt, że jadąc pociągiem z sąsiedniego kraju jest duża szansa, że… nie dojedzie o czasie na upragniony mecz? Czyż podobna niespodzianka nie spotka podróżujących samochodami? A emocje tychże kierowców związane z podróżowaniem po niezbyt europejskich drogach przyniosą pozytywną promocję naszego kraju? A baza hotelowa w ośrodkach, w których będą odbywać się mecze – czy zaspokoi oczekiwania przybyłych? Czy starczy miejsc? Można by mnożyć zapytania i na końcu próbować uzyskać odpowiedź – czy te wszystkie elementy spowodują, że odwiedzający nasz kraj pozytywnie go zapamiętają i będą chcieli tu jeszcze kiedyś wrócić? Czy przekażą tylko dobre wspomnienia swym znajomym?
Z naszego podwórka też mamy świetny przykład. Wyremontowany za astronomiczną jak na nasze brzeskie możliwości kwotę około 40 milionów złotych stadion, budzi ostatnio spore kontrowersje i zainteresowanie wśród mediów i mieszkańców. Inwestycja burmistrza Huczyńskiego poparta w poprzedniej kadencji głosami radnych PiS i SLD zbiera dziś w Brzegu swe żniwo. Budżet jest pusty. Burmistrz na bieżące funkcjonowanie Urzędu Miasta zaciąga kredyty a mieszkańcom podarował szereg podwyżek opłat i podatków lokalnych. Głosy opozycji wskazujące na nieodpowiedzialność Huczyńskiego i popierających go radnych próbuje się zagłuszyć właśnie pitoleniem o ważkości tej inwestycji, która to rzekomo przyczyni się do promocji naszego miasta. Ble, ble, ble.
Najlepiej to się właśnie pitoli o sprawach, które są ciężko mierzalne albo w ogóle nie dają się zmierzyć. Ale niech tam im będzie. Przecież odbył się po roku funkcjonowania stadionu (bez oświetlenia płyty głównej obiektu!) mecz juniorów reprezentacji Polski i Niemiec. Cóż za wspaniała promocja – ćwierkają sprzyjający burmistrzowi. Ho, ho,ho. Ileż widzów. Ileż przybyłych gości miało okazję przejechać naszymi dziurawymi drogami. Iluż z nich nacieszyło swój wzrok odrapanymi kamienicami. Kto wie może któryś z nich zwiedził przy okazji brzeski szpital wskutek złamania nogi na dziurawych brzeskich chodnikach? Szpital, który wedle informacji Kuriera Brzeskiego przegrał ostatnio konkurs na ratownictwo medyczne, w związku z czym musiał zwolnić 40 osób.
Prócz tego, szpital kierowany przez pana Grochowskiego z ramienia PiS (będącego jednocześnie przewodniczącym rady miasta) musiał w związku z tym wypłacić prawie pół miliona złotych odszkodowań. Brawo.
Ale wróćmy do sedna sprawy. Postarajmy się jednak spróbować zmierzyć efekt promocji 40 milionowej inwestycji burmistrza Huczyńskiego. W ostatnich dniach życie samo podsunęło jeden wskaźnik, przy pomocy którego można próbować dokonać takiej miary, analizy. W zasadzie to nie nowość dla speców od marketingu, reklamy czy promocji. To zwykły koszt dotarcia z informacją do potencjalnego odbiorcy.
Spróbujmy więc porównać efektywność promocji Brzegu przy pomocy drogiej zabawki jaką jest stadion – z działaniami promocyjnymi naszego miasta wdrożonymi ostatnio przez jednego z urzędników starosty Stefańskiego (PiS) – Leszka P. Po przyjęciu przez niego łapówki w kwocie 10 000 zł o naszym mieście w mgnieniu oka dowiedział się cały kraj. Poniżej tylko kilka cytatów z najważniejszych ogólnopolskich mediów:
Gazeta Wyborcza: „Urzędnik złapany na przyjęciu łapówki”, Nowa Trybuna Opolska: „Wysoki urzędnik brzeskiego starostwa zatrzymany za wzięcie łapówki”, Radio Opole: „Brzeski urzędnik podejrzewany za łapówkarstwo”, ogólnopolska telewizja TVN: „Korupcja w Brzegu, urzędnik wziął 10 tysięcy za decyzję administracyjną”, portal internetowy Onet.pl: „Sklep za łapówkę, wpadł urzędnik z Brzegu”. Dodatkowo jedna z ogólnopolskich telewizji zrobiła z tego tematu 15 minutowy program wyemitowany w czasie najwyższej oglądalności! Zaczyna się tak: „…Brzeg – liczące kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miasto położone pomiędzy Wrocławiem a Opolem. To tutaj działająca od czternastu lat firma z branży spożywczej chciała otworzyć kolejny sklep w sieci. Wynajęto lokal i wystąpiono o pozwolenie na przebudowę. Zastępca naczelnika wydziału budownictwa brzeskiego starostwa Leszek P. zaczął jednak piętrzyć trudności. W końcu pracownik firmy w gabinecie urzędnika usłyszał propozycję nie do odrzucenia…”.
Czas na wyciągnięcie wniosków. Czy 40 milionowa inwestycja burmistrza Huczyńskiego była trafiona z punktu widzenia kosztu dotarcia z informacją promocyjną na temat naszego miasta w szeroki świat? Czy też lepiej i taniej do „promocji” Brzegu przyczynił się urzędnik starosty Stefańskiego?
Grzegorz Surdyka
Stowarzyszenie Młody Brzeg
www.mlodybrzeg.pl