Kurier Brzeski

   – najświeższe informacje o tym co dla nas ważne

Nasza droga do USA czy USE?

Omykiem po klawiszach

Nie milkną echa ubiegłotygodniowego wystąpienia naszego ministra od spraw pozaPolskich Radosława Sikorskiego w Berlinie, gdzie ogłosił, że zdaniem Polski przyszłość Unii Europejskiej to utworzenie federacyjnego superpaństwa na wzór USA, czyli po prostu USE. Sęk drobny w tym jednak, że o ile USA powstające wskutek napływu na kontynent północnoamerykański emigrantów z biednej Europy swoją tożsamość budowało poprzez wspólnotę językową, to takiego wspólnego języka UE nie ma.

W proponowanym przez Sikorskiego amerykańskim modelu rola formalnie niepodległych wciąż członków UE zmarginalizowana musiałaby zostać do kilku tylko dziedzin zastrzeżonych dla krajowych władz, a najważniejsze dla państwowej suwerenności dziedziny jak pieniądz, obronność, polityka zagraniczna miałyby zostać oddane w ręce eurobiurokracji. Dyskusja na temat tego, czy UE ma być w przyszłości ojczyzną ojczyzn, czyli wolnym stowarzyszeniem niepodległych państw, czy też ojczyzną regionów, czyli zniewolonym superpaństwem toczyła się nieco niemrawo przed przystąpieniem Polski do niej.

Niemrawo bo dla ówcześnie władających Polską towarzyszy spod znaku SLD, przyzwyczajonych do służalczości wobec czerwonego brata z Moskwy, nieważne było, że może oznaczać to w przyszłości powrót do sowieckiego baraku. Ważna dla nich była kasa, która po tej akcesji miała płynąć szeroką rzeką, a wskutek oporu tam i zastawek trafiać do kieszeni ich kolesi. Jak bardzo zależało im na tym, przekonać się było można, gdy zarówno formalnie odpowiadający za politykę zagraniczną premier Leszek Miller jak i bardziej „reprezentacyjny” prezydent Aleksander Kwaśniewski nie mogli pogodzić się, który z nich ma ten akt przystąpienia do UE w Atenach, notabene kolebce europejskiej cywilizacji, ale i stolicy Grecji, czyli państwa, które dziś jest źródłem kryzysu strefy wspólnej europejskiej waluty, podpisać.

Ostatecznie obaj w tym wydarzeniu w kwietniu 2003 roku uczestniczyli, ale ich słynna „szorstka” przyjaźń i utrata politycznego poparcia, spowodowana m.in. aferą Rywina ostatecznie Leszka Millera od władzy usunęła. Dzisiaj pierwszy z nich, Aleksander Kwaśniewski komentując berlińskie wystąpienie Radosława Sikorskiego mówi, że trzeba oddać suwerenność i ochronić tożsamość narodową, a drugi Leszek Miller, że z tezami Sikorskiego się zgadza. I czyż trzeba lepszego potwierdzenia, że propozycja Sikorskiego to powtórna sowietyzacja Polski? Tyle, że nie pod butem ZSRR ale USE.

I kasa z UE zaczęła płynąć, choć filozofia tych którzy ją dają jest taka, by tamy i zastawki powodowały, że szerokim strumieniem wraca do UE choćby w postaci zapłaty za roboty wykonywane w Polsce poprzez zachodnioeuropejskie firmy i wszelkiej maści takież firmy doradczo konsultingowe. A jej wielkość powoduje, że ceny tych robót niebotycznie wysokie w porównaniu z identycznymi w eurostrefie. Krótko mówiąc nie wiadomo, czy korzyści z niej większe dla Polski, czy dla USE.
Część kasy trafia też do lokalnych społeczności. Tu też system tam i zastawek powoduje, że korzystają z niej krewni i znajomi „króliczka”.

Nie będę o wielkich brzeskich przykładach tu wspominał, bo wiele wskazuje na to, że co najmniej niektórzy brzescy notable mogą się na tym pośliznąć. Ale o jednym przykładzie, przedakcesyjnych zresztą pieniędzy parę słów.

Pod koniec pierwszej kadencji nasz obecny burmistrz, chcąc zapewne błysnąć przed wyborami, zdecydował o przebudowie ulicy Reja. Zakończona została za własne pieniądze miasta, choć o dotację z ówczesnego Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego wniosek został złożony. Przez kilka pierwszych lat ulica jako tako trwała, choć jej nawierzchnia pod wpływem ruchu po niej ciężkich autobusów komunikacji miejskiej zaczęła się dziwnie wybrzuszać.

Po kilku też latach, po ostatecznym rozliczeniu ZPORR miastu zrefundowano około 600 tys. zł za jej przebudowę. Ale jak USE coś daje, to i promocja być musi. Przy wjeździe na nią od strony Kamiennej pojawiła się tablica informująca o tej hojności USE. I dzisiaj chyba jest ona najlepszym  komentarzem do naszej drogi do USE. Zamknięta dla ruchu ulica, ale wyremontowana za euro z USE.

Czy tak wygląda nasza droga do USE?

Omyk

Komentarze wyłączone.