Kurier Brzeski Nr 4 – 2010

Napisane przez admin, Luty 7th, 2010 w Aktualności

www.mshp.lowicz.pl

www.kronika.beskidzka.pl

Pasja, służba i elektronika

Na falach eteru

Jolanta Krzewicka

Od 15 stycznia do 15 marca Brzeski Klub Łaczności PZK SP6PCB przy Klubie Garnizonowym ma przyznany znak okolicznościowy SP40PCB z uwagi na jubileusz 40 – lecia. To dobra okazja, by pokazać, że technika radiowa może być nie tylko polem zainteresowań zawodowych, ale i pożytecznym hobby, a nawet pasją, której pozostaje się wiernym na długie lata.

Polski Związek Krótkofalowców jest zasłużoną organizacją skupiającą osoby zainteresowane różnymi formami łączności radiowej i wykorzystywaniem ich dla rozwoju własnego i dobra społecznego. PZK dba o rozwój służby radioamatorskiej i radioamatorskiej satelitarnej w Polsce.

PZK powstała 24 lutego 1930 r. w Warszawie i w tym roku będzie obchodzić swoje 80 – lecie. W swoich szeregach zrzeszał wielu wybitnych ludzi znanych nie tylko jako krótkofalowcy, wielu było prekursorami nowych emisji oraz technik prowadzenia łączności.

PZK współpracuje z Wydziałami Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w zakresie tworzenia rezerwowej sieci łączności. Pomaga uruchomić przemienniki analogowe i węzły Packet Radio  oraz APRS. Szkoli przyszłych krótkofalowców, organizuje obozy i zawody, organizuje wymianę informacji technicznych, organizacyjnych  i  sportowych, redaguje własne czasopismo.

PZK jest zrzeszone w International Amateur Radio Union (IARU) – Międzynarodowym Związku Krótkofalowców, organizacji międzynarodowego ruchu krótkofalarskiego, założonej w 1925 roku w Paryżu. Przedstawicielstwa IARU działają niezależnie w poszczególnych regionach, na które podzielony jest świat.

Także Brzeg ma swój udział w tej historii, bowiem brzescy pasjonaci i zapaleńcy łączności radiowych świętują w tym roku swój również okrągły jubileusz – 40- lecie.  Klub  od początku był związany ze środowiskiem brzeskich wojskowych, szybko jednak zaczął zataczać coraz szersze kręgi szkoląc wielu nowych i młodych ludzi, których umiejętności i podchwycona pasja stała się okazją do sprawdzenia się w trudnych sytuacjach a nawet sprostania szczególnej roli, jaka przypadła w sytuacji klęski żywiołowej.

Brzeski Klub Krótkofalowców PZK im. Michała Okurzałego powstał w roku 1969 z inicjatywy  Janka Kaczały – SP3C /ex SP6CCK, SP6KB, SP3KB/,  Pawła  Wolańskiego – SP6BHT sk,  i Stanisława Starzyka, Leszka Mrozińskiego, Zdzisława Żmudzińskiego, Jerzego Jurkowskiego, Stanisława Pasternaka, Mariana Teofila, Bolesława  Koniecznego i wielu innych.

W roku 1970 po egzaminach   Stanisław Starzyk   otrzymał pozwolenie na instalację i używanie radiostacji amatorskiej /licencja-1970/ oraz znak SP6EIY

Kolejny kurs krótkofalarski w 1972 roku i egzaminy licencje otrzymali: Zdziaław - SP6AGB, Leszek - SP6AGD, Jurek – SP6AGI sk, Zygmunt – SP6AGK sk, Marian – SP6AFO ob. SP3AFO.

Działalność klubu skupiała się głównie na organizowaniu szkoleń, przygotowaniu do egzaminów na świadectwo uzdolnienia. (Dziś wymagane są uprawnienia operatora w służbie amatorskiej.)  Taka społeczna aktywność w zakresie kształcenia młodzieży i nowych krótkofalowców trwała do 1981 r.

Wraz z ogłoszeniem stanu wojennego całe środowisko krótkofalowców amatorów zostało poddane pacyfikacji. Wszystkim odebrano sprzęt i licencje. Nie mogli ani nadawać ani słuchać, a działo się to z wszystkimi szykanami stanu wojennego, czyli związane było z rewizjami, zastraszaniem, groźbami więzienia. W najgorszej sytuacji byli członkowie „Solidarności”. Większość zarekwirowanego sprzętu nigdy potem nie odzyskali, wiele osób przy tej okazji straciło licencję, a niektórzy zwyczajnie już nie chcieli wrócić na fale eteru nie mogąc pozbyć się przykrych doświadczeń związanych ze stanem wojennym.

Jednak w tym czasie zdarzyła się rzecz, która warta jest odnotowania, bowiem właśnie w Brzegu  u  Eryka  SP6VXP,  były przechowywane podzespoły do nadajnika, na którym nadawało Radio Solidarność we Wrocławiu.

Z czasem jednak, kiedy z ulic zeszło wojsko i ZOMO, pasja, wiedza i doświadczenie wielu starych „zapaleńców” krótkofalowców  popchały na nowo do działania. Środowisko na nowo zaczęło się konsolidować od 1988 r.

Rok 1989 r. przynosi wznowienie aktywności. Dzięki pozwoleniu dowódcy brzeskiego garnizonu w wieżowcu na samej górze mogli użytkować pomieszczenie, które zaadaptowali na klub, gdzie zaczęła nadawać radiostacja.  Do 1997 r. wzrosła ilość nowych członków o 30 osób. Kiedy w czerwcu 1997 r. grupa 10 nowych krótkofalowców zdała egzaminy i otrzymała licencję zastała ich powódź 100 – lecia. Nigdy nie przypuszczali, jak szybko będą mogli w praktyce wykorzystać swoje umiejętności na rzecz innych ludzi, niosąc trudno do przecenienia pomoc swoją służbą.

Brzeski Klub Łączności SP6PCB zabezpieczał łączność w momencie, kiedy nie było żadnej łączności, kiedy załamały się niemal wszystkie dotąd stosowane formy łączności, kiedy wszystkie służby ratownicze, wojsko, policja, straż pożarna działały na różnych częstotliwościach, oni swoją amatorską siecią stworzyli sieć, która skutecznie pomogła szczególnie w pierwszych trzech dniach powodzi.

W gorącym okresie zapewniali całodobowy dyżur przy radiostacji, z której  nadawano liczne komunikaty i relacje na żywo dla Radia Opole.

Przychodzili z pomocą w bardzo konkretnych sytuacjach. Interweniowali bardzo intensywnie, by patrolujące helikoptery, kiedy zawracały już do bazy z poszukiwań po odwołaniu akcji, podjęły jeszcze jeden lot w poszukiwaniu dzieci. Krótkofalowcy bowiem dostali informację, że  zostały uwięzione dzieci na strychu w szkole w zalanej wodą Rybnej w gm. Popielów.  Dopiero, kiedy ratownik spuszczony na linie uszkodził dach, znalazł schowane tam przed wodą  dzieci bez jakiejkolwiek pomocy.

Innym razem kolega dzięki informacjom z eteru zdołał zorganizować transport samochodem chorego na nerki do stacji dializ w Brzegu Dolnym pokonując 350 km obszar zalania. Człowiek ten wrócił tą samą drogą, bo okazało się, że musi wziąć udział w pogrzebie małżonki. To tylko epizody, jednak one stały się silnym doświadczeniem całego środowiska osób związanych z klubem łączności.

W 1998 r. klub został uhonorowany dyplomem uznania i honorową odznaką za swoją działalność w czasie powodzi.

Dziś wielu z tych wówczas młodych ludzi dziś nawiązuje łączności jednak już poza granicami kraju, na emigracji, ciągle zachowując łączność z rodzinnym Brzegiem.

Utrata lokalu w 2000 r., kiedy to został on wystawiony na sprzedaż przez WAM w wieżowcu na ul. Szkolnej w Brzegu znów podcięła skrzydła działalności związkowej i klubowej. Lokal poszedł do sprzedaży, a krótkofalowcy znów zostali bez lokum. Pozostały jednak kontakty towarzyskie. Od 2005 r. starają się jednak regularnie organizować wspólne spotkania wyjazdowe o charakterze rekreacyjnym i sportowym, biorą  udział  w   zawodach. Tak  narodziła się tradycja spotkań na ośrodku wypoczynkowym „Floryda” w Kościerzynach  w ostatni weekend maja.

Nowy etap w działalności Klubu, to nowe lokum  w Klubie Spółdzielni Mieszkaniowej  przy ul. Brzechwy 3 w Brzegu, gdzie 07.02 2008 odbyło się pierwsze zebranie  Członków Klubu SP6PCB

Na zebranie  zaproszono prezesa Oddziału Terenowego nr 11 PZK  Włodka – SQ6LBW, którego witał Jurek SP6SOX – jako prezes klubu. W zebraniu uczestniczyli między innymi:
SP6AML – Mietek, SP6JZP – Henryk, SP6EIY – Staszek, SQ6DZN – Dionizy,
SWL- Kuba , SP6BBE – Zbyszek, SQ6IUH – Jarek, SQ6NDA – Janusz, SP6TCS – Jurek, SP6EMH – Staszek, SP6HFI – Staszek, SQ6HZH – Józek, SWL – Rysiek, SQ6GIJ – Jurek, SWL – Bolek,  SP6CWW – Rysiek, SQ6ACM – Tomek, SP6OPY –  Zygmunt, SP6WZC – Michał, SP6AGD – Leszek, SP6XP – Staszek,

Na spotkanie przybyli również goście z Nyskiego Klubu SP6PNZ tj. SP6LUY – Edward, SP6OUQ – Ryszard, SQ6LBS – Janek

Znów postawili sobie zadania związkowe:  zintegrowanie krótkofalowców w rejonie powiatu brzeskiego, pojawił się pomysł wydania dyplomu z okazji 760-cio lecia Miasta Brzeg oraz podłączenia się do OT-11

Było wiele  spraw do uregulowania, a między innymi dotyczących: organizacji, działalności klubu SP6PCB, odnowienia licencji, rozbudowy przemiennika SR6A oraz przynależności do OT nr 11 w Opolu.

Prezes OT nr 11, Włodek – SQ6LBW, poruszył tematykę dotyczącą integracji środowiska krótkofalowców na Opolszczyźnie. Wyraził wolę i pełną pomoc w realizacji różnorodnych przedsięwzięć dotyczących integracji środowiska krótkofalowców na Opolszczyźnie. Poruszył również tematykę zbliżającego się XVI Krajowego Zjazdu PZK. Na tym zebraniu  podjęto uchwałę o przynależności do Oddziału terenowego nr OT-11 w Opolu

Zarząd Główny Polskiego Związku Krótkofalowców na posiedzeniu w dniu 21 marca 2009 r w Warszawie  nadaje Odznaki Honorowe PZK  Mieczysławowi Jarzębowskiemu SP6AML – OT 11 i Stanisławowi Starzykowi SP6EIY – OT 11.

W tym roku w 40 – lecie swojej działalności  Brzeski Klub  Łączności SP6PCB ma kolejną siedzibę. Tym razem jest to lokum udostępnione przez jednego z członków w Brzegu  na ul. Starobrzeskiej. Tu własnym nakładem środków i pracy członkowie klubu odremontowali i zaadaptowali pomieszczenie, gdzie mieści się radiostacja.

Spotykają się w każdy czwartek od godz.  17.00 do 19.00, jednak teraz w okresie, kiedy BKŁ przyznany został przez PZK znak okolicznościowy, łączności nawiązują  codziennie.

W listopadzie zorganizowany został pokaz sprzętu i prezentacja w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Brzegu na ul. Słowiańskiej. Młodzież z zainteresowaniem przyglądała się prezentacjom, jest więc nadzieja, że niektórzy złapią przysłowiowego ”bakcyla” . Kolejne spotkania w tym roku planowane są tym razem w szkołach podstawowych.

_________________________________________________________________________

PZK jest od 2004 r. Organizacją Pożytku Publicznego, na którą można przekazać 1% podatku. Dla sympatyków chcących wesprzeć działalność brzeskiego klubu podajemy:

Nr KRS 00000 88401 z dopiskiem SP6PCB z OT11

—————————————————————————————————————

Poza tekstem

Sztuka operatorska dla początkującychjak prawidłowo przeprowadzać łączności

Zaczynając przygodę z krótkofalarstwem niewątpliwie należy wziąć pod uwagę kilka spraw:
1. Nie zrażać się.
W eterze, internecie, świecie realnym zawsze spotyka się dwie grupy ludzi. Uprzejmych, życzliwych, cierpliwych i tych, którzy uważają, że wszyscy od urodzenia powinni być mądrzy, doświadczeni, wykształceni a jeśli tacy nie są to wszystko wie doktor google.
Z pewnością zgłębiając np. od podstaw tajniki krótkofalarstwa należy najpierw rozejrzeć się dookoła i sprawdzić czy np. odpowiedzi na nurtujące pytania nie ma dwie linijki niżej. Czyli wykazać się (dla własnego dobra) odrobiną zaangażowania w poszukiwaniu. Taki model działania sprawi, że początkujący adept zacznie odkrywać i uczyć się samodzielnie. Zapewniam, że to o wiele większa przyjemność niż zadanie prostego pytania i uzyskanie odpowiedzi (często różnych). Nie mniej jednak pytać i rozmawiać. Nie zrażać się dygresjami, przycinkami itd.
2. Sprzęt.
Podczas zakupu pierwszego sprzętu nie warto inwestować zbyt dużo pieniędzy. Warto w takim momencie zapytać innych o pierwsze doświadczenia (ważne – o doświadczenia a nie o to jakie radio kupić). Dlaczego nie warto inwestować zbyt wiele środków? Jeśli jesteś bardzo początkującym radiowcem (np. nie korzystasz z klubowych radiostacji) i nie masz zamiaru rezygnować przy pierwszej porażce pamiętaj, że Twoje umiejętności szybko będą się rozwijały a Twoje wymagania rosły. Najpierw z pewnością sprawi Ci ogromną przyjemność jak np. połączysz się z przemiennikiem, potem z kolegą z innej dzielnicy, potem sięgniesz po “DX” krajowe itd…
Warto więc zainwestować w tanie, sprawne radio i pobawić się nim przez jakiś czas. Zapewniam, że po jakimś czasie będziesz wolał budować nową antenę niż kupować lepsze radio. Po jakimś czasie znajdziesz drogę, której poznawanie zajmie Ci dłużej niż jeden dzień i wtedy zastanów się, jaki sprzęt jest Ci do tego potrzebny.
3. Słuchać.
To stwierdzenie często pojawia się na forach. Słuchaj..słuchaj..słuchaj… Rzadko jednak opisywane jest wprost … Co to znaczy słuchać…

W eterze, świecie rzeczywistym i wirtualnym jest sporo tego czego słuchać warto i równie dużo tego czego nie warto.
W eterze warto posłuchać kolegów o dużym stażu i wiekowym i krótkofalarskim(starszyzny zawsze warto posłuchać). Często snują różne opowieści, wspominają dawne czasy. Te opowieści (przynajmniej dla mnie) są w dużej mierze bardzo wartościowe. Oczywiście musisz wiedzieć co w nich usłyszeć trzeba. Tak czy inaczej poznasz z nich dobre podstawy starej dobrej operatorki.
Słuchaj więc tego co Ci będzie potrzebne:
1. Dyskusji o antenach i sprzęcie (nawet jak ich nie rozumiesz w całości)
2. Wspomnień o dawnej sztuce operatorskiej, kulturze w eterze, wzajemnym szacunku, etyce
3. Rozmów o nowościach technicznych, rozwiązaniach itd..
4. Szukaj informacji o czasopismach, książkach, poradnikach..
5. Latem często organizowanych jest sporo wypraw. Słuchaj tych łączności, analizuj jakim sprzętem ludzie się posługują itd…
6. Słuchaj także łączności anglojęzycznych. Nawet jeśli słabo znasz język zobaczysz, że łączenie się ze stacjami bardziej odległymi jest w Twoim zasięgu.
W ten sposób będziesz zdobywał informacje, które szybko zaczniesz rozumieć i zgłębiać.

Oczywiście słuchać to także: sprawdzać czy częstotliwość jest wolna/zajęta, czy ktoś z boku nie pracuje, czy na danej częstotliwości nie pracuje stacja, której ty nie słyszysz ale za chwilę usłyszysz jej korespondenta itd.. To są techniczne aspekty “słuchania”

4. Poznawaj ludzi.
Nawet jeśli nie masz charakteru “duszy towarzystwa” nie bój się nawiązywać nowych znajomości w eterze. W większości spotkasz wielu sympatycznych ludzi, którzy pomogą Ci złapać pierwszy oddech.
To może być wyzwaniem dla Ciebie, bo z pewnością szybko dojdziesz do wniosku, że na pasmach jest wiele grup z pozoru wyglądających na hermetyczne, które niechętnie włączają do swojego grona młodych adeptów krótkofalarstwa. i tak i nie. Pamiętaj, że nigdzie nie ma co pchać się na siłę.
Latem na pasmach pojawia się wielu krótkofalowców, którzy zimą jakby boją się włączać radia. Zacznij od podstawowych łączności, wymian raportów, podstawowych dyskusji o sprzęcie i pogodzie. Nawet jeśli nie wiesz o czym rozmawiać (aby “być atrakcyjnym rozmówcą”) nie przejmuj się tym. Z reguły krótkie treściwe qso przeradza się w bardzo sympatyczną rozmowę. A jeśli nawet nie przerodzi się to zawsze może być krótkim prawidłowym i treściwym qso.

5. Antena dobra/zła/jaka
To prawdziwy temat rzeka. Wersji anten jest co najmniej kilkukrotnie więcej niż ich konstruktorów.
Jedynie prawa fizyki są stałe.

Czy Twoja antena jest dobra? Każda antena jest dobra, która zbudowana jest według określonych dla niej zasad fizyki (jak wszystko w życiu) Daleko mi jeszcze do dyskusji na temat konstrukcji anten. Napiszę jednak parę słów nieco z innego punktu widzenia.

Na początku długo nie mogłem zdecydować się na wersję anteny…otwarta/zamknięta/pozioma/pionowa itd..
Nigdy w życiu nie zapomnę pierwszego dipola i pierwszej łączności z Gdańskiem. (Stacja okolicznościowa z Westerplatte). Dla mnie to był prawdziwy DX. Wcześniej nigdy nie zrobiłem żadnej łączności, więc adrenalina, jaka mi towarzyszyła wtedy, była ogromna.

Każdej antenie trzeba dać szanse….

To co na początku warto wiedzieć o antenach to z pewnością totalne podstawy. Warto więc przeczytać kilka artykułów o propagacji fal radiowych, konstrukcji anten. Nie musisz być konstruktorem i technikiem aby szybko zrozumieć, że niektóre pasma zanikają w różnych porach dnia czy roku. Że głuche radio to niekoniecznie wina radia czy anteny. Doświadczyłem tego osobiście. Moje anteny dały mi wiele satysfakcji, gdy ja dałem im szansę popracować w różnych porach roku  (cierpliwość i eksperymenty bardzo wskazane)

Wchodząc w świat dalekich łączności pamiętaj, że mówiąc do mikrofonu często Twój głos rozchodzi się w różnych strefach czasowych.  Masz mniejsze szanse połączyć się z kontynentem w czasie, gdy jest tam noc a większość ludzi śpi … Choć nie traktuj tego jako zasady. Warto mieć jakiś symulator oświetlenia ziemi. Obrazowo takie oprogramowanie pozwoli Ci zobaczyć, kiedy będziesz miał większe szanse połączyć się z innym kontynentem.

Antena DX-owa.
Niewątpliwie anteny są lepsze i gorsze. Dużo zależy od warunków otoczenia, w których pracują i wielu wielu innych czynników.
Na początku zastosowałem taką zasadę (według mnie spełniła moje oczekiwania).
Mam antenę i warunki jakie mam. Inni mają lepsze. Więc jest duża szansa na połączę się ze słabszej anteny z kimś kto ma lepszą. Nie rób sobie na początku nic z tego, że tak naprawdę ten ktoś zrobił łączność z Tobą a nie odwrotnie.  Przyjemność jest wielka wręcz taka sama. Z czasem dojdziesz do pewnych wniosków i zmienisz to.

Moc.
Osobiście używam maksymalnie 100W. To jest zabawa – przekrzyczeć lub sposobem ominąć 500W

Kraje DX.
Jest oczywiście pełny spis takich krajów, które powszechnie są poszukiwane i określane DX-ami.
Na początku proponuję potraktować to bardzo subiektywnie. Po dwóch latach zabawy w dalszym ciągu dla mnie krajem Dx-owym jest USA, Kanada i Japonia. Choć powszechna opinia i definicja na ten temat jest inna. Doszedłem w swoim doświadczeniu właśnie do tego momentu. A jeszcze dwa lata temu “Dx em” był dla mnie Gdańsk
W ciągu tych dwóch lat pojawiło się jednak kilka zmian. Intensywnie zacząłem uczyć się języka, zbudowałem parę anten (mój głos dolatuje coraz dalej) i mam już w tym względzie własne doświadczenia. Uważam to za sukces, choćby z tego powodu, że moje chęci, praktyka i zamiary sięgają coraz dalej…  I chyba o to w tym wszystkim chodzi.

A satysfakcja ? No cóż. Ludzie dziwią się o co chodzi w siedzeniu przy radiu i słuchaniu szumu… Ja dziwię się o co chodzi w siedzeniu na łódce i łapaniu ryb. Każdy mam swoje powody i satysfakcję. Nie ma co o tym dyskutować. Niewątpliwie bawiąc się w krótkofalarstwo trzeba mieć to coś…

Życzę powodzenia
Artur.

Forum na WWW.qrz.pl

Samorząd warszawski ściga dłużników alimentacyjnych

Mieszkasz w stolicy? Nie płacisz alimentów? Uważaj, możesz trafić na listę dłużników z donosu samorządowców.
Od początku tego roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy rozpoczął współpracę z firmą InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej. Osoby, które nie wywiązują się wobec swoich dzieci z obowiązku alimentacyjnego, trafią do bazy dłużników. Ich dane będą umieszczane w Centralnej Ewidencji Dłużników bez wcześniejszego uprzedzenia w razie powstania zaległości z tytułu świadczeń alimentacyjnych za okres dłuższy niż sześć miesięcy.
- Przepisy umożliwiające samorządom dopisywanie dłużników alimentacyjnych do baz biur informacji gospodarczych weszły w życie 1 października 2008 r. Zmiany w ustawodawstwie stworzyły efektywne narzędzie egzekwowania należności od dłużników alimentacyjnych. Za pośrednictwem biur informacji gospodarczej możemy mobilizować dłużników do spłacania zaległości. Liczymy, że na tej współpracy skorzystają przede wszystkim rodziny dłużników, a zwłaszcza osoby najbardziej bezbronne, czyli dzieci, które nie otrzymują zasądzonych na ich rzecz alimentów – komentuje Bogdan Jaskołd, dyrektor Biura Polityki Społecznej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.
Jak chwali się BIG InfoMonitor, od wejścia w życie nowych zapisów organy samorządowe odzyskały za jego  pośrednictwem ponad 215 mln zł zadłużenia z tytułu świadczeń alimentacyjnych.
Obecnie w Sejmie trwają prace nad kolejnymi zmianami – powstaje nowa ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych, która umożliwi jednostkom samorządowym wpisywanie do BIG informacji dotyczących zadłużenia konsumentów i przedsiębiorców z różnych tytułów, a nie tylko dłużników alimentacyjnych.
Żródło. Puls Biznesu

Mieszkasz w stolicy? Nie płacisz alimentów? Uważaj, możesz trafić na listę dłużników z donosu samorządowców.
Od początku tego roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy rozpoczął współpracę z firmą InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej. Osoby, które nie wywiązują się wobec swoich dzieci z obowiązku alimentacyjnego, trafią do bazy dłużników. Ich dane będą umieszczane w Centralnej Ewidencji Dłużników bez wcześniejszego uprzedzenia w razie powstania zaległości z tytułu świadczeń alimentacyjnych za okres dłuższy niż sześć miesięcy.- Przepisy umożliwiające samorządom dopisywanie dłużników alimentacyjnych do baz biur informacji gospodarczych weszły w życie 1 października 2008 r. Zmiany w ustawodawstwie stworzyły efektywne narzędzie egzekwowania należności od dłużników alimentacyjnych. Za pośrednictwem biur informacji gospodarczej możemy mobilizować dłużników do spłacania zaległości. Liczymy, że na tej współpracy skorzystają przede wszystkim rodziny dłużników, a zwłaszcza osoby najbardziej bezbronne, czyli dzieci, które nie otrzymują zasądzonych na ich rzecz alimentów – komentuje Bogdan Jaskołd, dyrektor Biura Polityki Społecznej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.Jak chwali się BIG InfoMonitor, od wejścia w życie nowych zapisów organy samorządowe odzyskały za jego  pośrednictwem ponad 215 mln zł zadłużenia z tytułu świadczeń alimentacyjnych. Obecnie w Sejmie trwają prace nad kolejnymi zmianami – powstaje nowa ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych, która umożliwi jednostkom samorządowym wpisywanie do BIG informacji dotyczących zadłużenia konsumentów i przedsiębiorców z różnych tytułów, a nie tylko dłużników alimentacyjnych.
Żródło. Puls Biznesu

Podziemną kamerą w nielegalne podłączenia

Odprowadzasz nielegalnie deszczówkę? Zrobiłeś lewe podłączenie do kanalizacji? Mieszkasz pod Bydgoszczą? Możesz mieć problemy. Komunalna spółka wodociągowa zbada legalność podłączeń. Przy pomocy spec-kamery.

Zakład Wodociągów i Usług Komunalnych Białe Błota przeprowadza inspekcję kanalizacji w gminie. Brzmi zabawnie? Raczej groźnie dla tych, którzy podłączyli się do sieci nielegalnie. ZWiUK wynajął firmę Teco z Wrocławia, która dokona oględzin kanałów. Dokonuje tego przy pomocy kamery, która zostaje wpuszczona do kanału i inwentaryzuje przyłącza.

- Bazując na danych znajdujących się w posiadaniu ZWiUK można porównać i stwierdzić, czy podłączenie do kanalizacji sanitarnej jest legalne czy nie oraz czy właściciel nieruchomości płaci za odprowadzenie ścieków. W czasie takiej inspekcji sprawdza się również odprowadzenie wód opadowych do kanalizacji sanitarnej. Jest to nielegalne, a właściciel nieruchomości, gdzie deszczówka jest odprowadzana do kanalizacji naraża się na przewidziane prawem konsekwencje – mówi Elwira Zwolińska, rzecznik gminy.

Jak tłumaczy, nielegalnie podłączeni odbiorcy, którzy nie płacą za odprowadzane ścieki, przerzucają swoje płatności na odbiorców, z którymi ZWiUK ma podpisaną umowę i którzy muszą ponosić koszty zarówno za siebie jak i odbiorców nielegalnie podłączonych.

Komunalna spółka ma jednak ofertę dla łamiących prawo. Mieszkańcy, którzy posiadają nielegalne podłączenie sieci kanalizacyjnej i wodociągowej,

mają możliwość zgłoszenia tego faktu do końca marca. W tym okresie ZWiUK nie będzie pobierać dodatkowych opłat i kar za okres nielegalnego poboru

wody i odprowadzania ścieków.

Żródło: Puls Biznesu

Eward Faciejew – TW ps. „Adam Strzelecki”.

Znany trener judo tajnym współpracownikiem SB

Do najwybitniejszych przedstawicieli życia sportowego na Opolszczyźnie należy od lat Edward Faciejew, trener judo, pracujący od 1977 r. na rzecz Akademickiego Związku Sportowego przy Wyższej Szkole Inżynierskiej w Opolu, a następnie (od 1996 r.) Politechnice Opolskiej.   Jego wychowankowie niejednokrotnie odnosili błyskotliwe sukcesy na zawodach krajowych i międzynarodowych. Niestety istnieje również przysłowiowa druga strona medalu, starannie dotąd ukrywana przed ludźmi oklaskującymi sportowe osiągnięcia znanego trenera.
Jak wynika z zachowanych w oryginale dokumentów, urodzony w 1949 r. Edward Faciejew współpracował przez szereg lat ze Służbą Bezpieczeństwa jako TW ps. „Adam Strzelecki”. Był też z tego tytułu wynagradzany w formie pieniężnej.
Z racji swojej działalności zawodowej na polu sportowym Edward Faciejew dość często bywał za granicą. Wyjeżdżał on za granicę również w celach prywatno-turystycznych, łącząc to z działalnością o charakterze zarobkowym. Tak np. w czerwcu 1981 r. Faciejew wyjechał do Austrii, gdzie już od roku przebywał jego brat Kazimierz. Podobnie jak wcześniej jego brat, znalazł on tam zatrudnienie w firmie „Reiner-Mazda”, zajmującej się sprzedażą nowych i używanych samochodów. W późniejszym czasie imał się innych zajęć, jak np. odśnieżanie ulic. Trudnił się także odpłatnym przewożeniem przybyszów z Polski, zainteresowanych pozostaniem na Zachodzie, do obozu dla uchodźców. Powrócił do kraju w początkach listopada 1982 r., pod koniec stanu wojennego.
W związku ze swoim długotrwałym pobytem w Austrii w latach 1981-1982 Edward Faciejew stał się obiektem zainteresowania Wydziału II Komendy Wojewódzkiej MO w Opolu.
Sprawiły to alarmujące w tonie informacje, nadesłane przez Graniczny Punkt Kontrolny w Zebrzydowicach. W dniu 15 listopada 1982 r. indagowany przez SB Faciejew złożył obszerną relację pisemną ze swojego pobytu w Austrii. Zobowiązał się on także na piśmie do zachowania w tajemnicy treści rozmowy przeprowadzonej z nim „przez pracownika kontrwywiadu”.
W późniejszym czasie Wydział II KW MO/WUSW w Opolu nadal interesował się Edwardem Faciejewem i jego wyjazdami za granicę. W dniu 12 marca 1982 r. kpt. Kazimierz Jama, inspektor Sekcji IV Wydziału II Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Opolu, przeprowadził z nim rozmowę operacyjną przy okazji odbierania przez niego paszportu w związku z wyjazdem służbowym do Wielkiej Brytanii. Faciejew wybierał się wówczas na Mistrzostwa Europy Judo w charakterze obserwatora trenera. Kolejna taka rozmowa odbyła się w dniu 5 czerwca 1986 r. w związku z planowanym wyjazdem Faciejewa do Włoch z reprezentacją akademicką judo kobiet. Na zakończenie owej rozmowy pobrano od Faciejewa „oświadczenie o zachowaniu w tajemnicy faktu i treści przeprowadzonej rozmowy oraz zapewniono sobie następny kontakt”.
Do następnej rozmowy operacyjnej doszło 10 września 1986 r. Tym razem rozmawiano w mieszkaniu prywatnym. Oprócz kpt. Jamy, w rozmowie uczestniczył również kpt. Jan Wójtowicz, kierownik Sekcji IV Wydziału II WUSW w Opolu. Celem rozmowy było rozpoznanie możliwości wykorzystania Faciejewa w charakterze osobowego źródła informacji. Edward Faciejew nie sprawił zawodu swoim rozmówcom. Uznano, że „F.E. posiada predyspozycje na osobowe źródło informacji: jest spostrzegawczy, potrafi nawiązywać kontakty i wyciągać trafne wnioski dot. tych kontaktów”. We wnioskach sformułowanych w odnośnej notatce służbowej nie omieszkano również odnotować, że Faciejewowi zależy „na wyjazdach zagranicznych ze względów m. in. materialnych, co można wykorzystać jako argument w następnej rozmowie”. Sam Faciejew ze  swej strony zaakceptował propozycję następnego spotkania, W tej sytuacji kpt. Jama zaproponował przerejestrowanie Faciejewa z kategorii osoby zastrzeżonej (OZ) na kandydata na tajnego współpracownika.
W niedługi czas potem, 26 września 1986 r., kpt. Jama przeprowadził udaną rozmowę z Edwardem Faciejewem. W napisanym własnoręcznie przez siebie oświadczeniu ten ostatni zobowiązał się „do dobrowolnej współpracy z organem polskiego kontrwywiadu” oraz do zachowania faktu współpracy „w ścisłej tajemnicy przed osobami bliskimi, dalszymi i obcymi, zarówno zamieszkałymi w Polsce, jak i poza granicami”. Dla zakonspirowania współpracy Faciejew obrał sobie pseudonim „Adam Strzelecki”.
TW ps. „Adam Strzelecki” miał być wykorzystywany w ramach prowadzonej przez Wydział II SB sprawy obiektowej krypt. „Columbus” – „do rozpoznania środowiska ob.[ywateli] PRL przebywających po odmowach powrotu do kraju w Austrii, a także do rozpoznania innych osób biorących udział w międzynarodowym ruchu osobowym”. Planowano również wykorzystanie go do „rozpoznania cudzoziemców przyjeżdżających na nasz teren w ramach utrzymywanych kontaktów sportowych”.
Już w czasie rozmowy pozyskaniowej „Adam Strzelecki” własnoręcznie sporządził pierwszą informację pisemną dla SB. Obejmowała ona zwięzłą charakterystykę siedmiu osób wyjeżdżających za granicę lub aktualnie za granicą mieszkających. W późniejszym czasie spod ręki „Adama Strzeleckiego” wyszła większa liczba pisemnych informacji, odebranych przez kpt. „Jamę” w trakcie kolejnych spotkań. W przeciwieństwie do wielu innych TW, „Adam Strzelecki” z reguły sam opracowywał informacje na piśmie. Kpt. Jama uzupełniał je o swoje uwagi, wnioski itp. Tylko sporadycznie zdarzało się, że „Adam Strzelecki” ograniczał się do podania informacji ustnych, na podstawie których powstawały notatki służbowe kpt. „Jamy”.
Informacje przekazywane przez „Adama Strzeleckiego” dotyczyły głównie środowiska sportowego, przede wszystkim opolskiego. Nie brakowało wśród nich informacji o charakterze obciążającym w stosunku do osób trzecich. Tak np. „Adam Strzelecki” kilkakrotnie informował SB, że niektórzy sportowcy przy okazji wyjazdów zagranicznych prowadzą działalność handlową lub dopuszczają się innych nieprawidłowości. Podawał nazwiska konkretnych osób, które, jego zdaniem, zachowywały się niewłaściwie za granicą.  Na początku lipca 1988 r. opisał on też przypadek Henryka Krakowczyka, trenera judo z klubu ROW Rybnik, który wyjechał z kraju jako zagrożony represjami działacz „Solidarności”. „Adam Strzelecki” informował, że „Henryk Krakowczyk utrzymuje zastanawiająco aktywny kontakt z najbliższą rodziną w kraju, do Austrii wyjeżdżała jego żona z synami, on sam dosyć często i bez przeszkód przyjeżdża do Polski”.
„Adam Strzelecki” przekazywał również informacje o osobach spoza środowiska sportowego. Tak np. w dniu 26 lutego 1988 r. przekazał on informację na temat nauczycielek ze Szkoły Podstawowej nr 12 w Opolu, utrzymujących kontakty rodzinne z RFN. W nawiązaniu do otrzymanej informacji, kpt. „Jama” polecił wówczas „Adamowi Strzeleckiemu”, aby starał się „wziąć udział w zajęciach WF w Szkole Podstawowej nr 12”, a w trakcie pobytu w szkole próbował „rozpoznać nauczycieli prowadzących ten przedmiot”.
Na przełomie 1986 i 1987 r. „Adam Strzelecki” opisał sprawę Zbigniewa Semeniuka, dziennikarza „Trybuny Opolskiej”, który nie powrócił do kraju z wycieczki do Szwecji. Według informacji przekazanej przez „Adama Strzeleckiego” w dniu 12 listopada 1986 r., Zbigniew Semeniuk relacjonował zlot piłkarzy weteranów w Byczynie i przy tej okazji ujawnił publicznie, że „Wojciech Jaruzelski oraz inni dostojnicy państwowi trzymają w Starej Miłosnej k. Warszawy prywatne konie w państwowej stadninie”. Konsekwencją tej publikacji było zwolnienie Semeniuka z pracy w „Trybunie Opolskiej”. Dziennikarz odwołał się na piśmie do samego gen. Jaruzelskiego i dzięki temu został przywrócony do pracy, ale na innym niż poprzednio stanowisku. W jakiś czas potem Semeniuk, wyjechał wraz z synem do Szwecji i „po zejściu z promu podjął decyzję o pozostaniu w tym kraju”. W dniu 28 stycznia 1987 r. „Adam Strzelecki”, powołując się na informacje uzyskane w rozmowie z bratem, przekazał, że przebywający za granicą Semeniuk prawdopodobnie „dwukrotnie wystąpił na łamach prasy szwedzkiej, udzielając wywiadów dziennikarzom tego kraju”. O wystąpieniach tych miał mówić również redaktor naczelny „Trybuny Opolskiej” na posiedzeniu kolegium redakcyjnego. „Adam Strzelecki” przekazał również, że Semeniuk przebywał w 1985 r. wraz z reprezentacją Polski na Mistrzostwach Europy w judo kobiet w Malmö. Miał on wówczas nawiązać kontakt z zamieszkałymi tam Polakami, przy czym, zdaniem „Adama Strzeleckiego”, kontakt ten miał „tendencje rozwojowe”.
W charakterystyce opracowanej w listopadzie 1986 r. kpt. Kazimierz Jama tak pisał o motywach, jakie w jego odczuciu mogły powodować „Adamem Strzeleckim”: „Na podstawie zbyt krótkiego okresu współpracy trudno jednoznacznie określić, jakim motywem kieruje się t.w. Wydaje się jednak, że najistotniejszy jest motyw osiągania korzyści osobistych i materialnych, wynikających z podjęcia się takiej roli. Jeszcze nie wynagradzany, należy jednak wynagrodzić t.w. w najbliższym okresie celem odpowiedniego kształtowania jego motywów utrzymywania kontaktu ze Służbą Bezpieczeństwa”.
Zgodnie z sugestią kpt. Jamy, w dniu 24 grudnia 1986 r. wypłacono „Adamowi Strzeleckiemu” sumę 5 tysięcy złotych „tytułem pokrycia kosztów związanych z realizacją zadań”. Taką samą sumę, z identycznym uzasadnieniem, wypłacono „Adamowi Strzeleckiemu” w dniu 9 stycznia 1988 r. W dniu 22 lutego 1989 r., z tego samego tytułu, wypłacono mu kwotę 8 tysięcy złotych.
Edward Faciejew bez wątpienia zasłużył na trwałe miejsce w historii polskiego sportu akademickiego. Trudno byłoby kwestionować jego pozytywne dokonania na tym polu.  W pełni sprawiedliwa ocena owej postaci jest jednak niemożliwa bez uwzględnienia faktu, że znany i ceniony trener judo miał kiedyś również drugie oblicze jako TW ps. „Adam Strzelecki”.
Zbigniew Bereszyński

Sesyjne narzekałki (prze)radnego Ogonka

„Kopany” budżet – zakończenie

Po strategicznej decyzji, jaką było przyjęcie uchwały o strategii zrównoważonego rozwoju miasta do roku 2015, rajcy przystąpili bez żadnej zwłoki do rozpatrzenia kolejnych projektów uchwał na tę sesję przygotowanych.

Do 11 razy sztuka

Niedyskusesyjny okazał się projekt zmiany budżetu miasta, zwiększający o 74.522 zł dochody z subwencji oświatowej i przeznaczający tą kwotę na odprawy emerytalne nauczycieli szkół podstawowych.

Podobnie było z projektem uchwały wyrażającej zgodę na zastosowanie bonifikat w wysokości 90 i 95 proc. do cen sprzedawanych przez miasto mieszkań komunalnych.

Także zastosowanie bonifikaty 99 proc. dla czwórki posiadaczy prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przeznaczonych na cele mieszkaniowe, którzy prawo to chcą zamienić na prawo własności, nie wzbudziło dyskusji.

Oczekujący na opłatkową przerwę w obradach rajcy bez wahania zgodzili się też na przeznaczenie do sprzedaży w trybie przetargowym jednego ponad osiemdziesięciometrowego mieszkania przy ulicy Armii Krajowej z jedną drobną wadą, jaką jest niewątpliwie przynależna do niego toaleta zlokalizowana na półpiętrze klatki schodowej. Po tym Mariusz Grochowski (PiSoP) ogłosił półtoragodzinną przerwę, na wspomniane wcześniej spotkanie opłatkowe w podziemiu ratusza.

Po tej przerwie radni rozpoczęli rozpatrywanie pakietu dziesięciu uchwał nadających akty założycielskie i statuty dla miejskich przedszkoli w związku z przekształceniem tych zakładów budżetowych w jednostki budżetowe z dniem 1 stycznia 2010 roku. Przedstawiający te projekty wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk przedstawił autopoprawki powstałe w wyniku rozpatrzenia tych projektów na posiedzeniach komisji stałych RM. Odrębne rozpatrywanie każdego z projektów przebiegało bezdyskusesyjnie i uśpiło chyba nawet samego wiceburmistrza Stanisława Kowalczyka, który zaanonsował dwukrotnie projekt dla przedszkola nr 10 i w efekcie po raz jedenasty zgłosił projekt dla przedszkola nr 11. Po spostrzeżeniu tego błędu oczywiście radnych przeprosił.

Biogaz ze „świniarni”?

Po tym maratonie nie wywołała dyskusji zgoda na rozłożenie na 48 rat spłaty zaległości czynszowych w kwocie ponad 20 tysięcy zł jednej z rodzin.

Kolejny projekt dotyczył zmiany uchwały w sprawie zasad udzielania dotacji na prace konserwatorskie i roboty budowlane obiektów wpisanych do rejestru zabytków, polegającej na umożliwieniu udzielenia dotacji także na wykonanie projektu budowlanego dla takiego obiektu. Pozwoliłem sobie w dialogu z wiceburmistrzem Arturem Kotarą dopytać na czym polega sprzeczność pomiędzy dotychczasowymi zapisami uchwały i z jego odpowiedzi wynikało, że chodzi o sprzeczność z zapisami ustawy, a nie jak wynikałoby z treści uzasadnienia sprzeczność pomiędzy przepisami obowiązującej uchwały. Chwilę dyskusji wywołała też moja uwaga dotycząca  treści przepisu wskazującego na to, że dotacja może zostać udzielona po złożeniu pisemnego wniosku, co moim zdaniem odczytać można, że także po wniosku ustnym. Po chwili dyskusji radczyni Natalia Powązka wskazała, że taki zapis jest w dotychczasowej uchwale, więc moją wątpliwość wycofałem, choć w międzyczasie wiceburmistrz zgłosił już nawet autopoprawkę, uwzględniającą tą wątpliwość, z której w efekcie opinii radczyni się wycofał.

Następny projekt, zmieniający budżet przedstawiła skarbnik Katarzyna Szczepanik. Polegał na zmniejszeniu o kwotę 16.427 zł wydatków na wynagrodzenia w ZNM i przeznaczenie tej kwoty na wydatki wynagrodzeniowe UM i wydanie ich na wypłatę odszkodowań z tytułu rozwiązania umowy o pracę z 6 sprzątaczkami, sprzątającymi pomieszczenia UM. Ponieważ uznałem, że coś tu nie gra, gdyż odszkodowanie powinien wypłacić ZNM, któremu projekt zmniejsza wydatki na wynagrodzenia, zapytałem o to wnioskodawczynię. Okazało się, że w planie finansowym ZNM znajduje się pozycja o identycznym tytule „wynagrodzenia pracowników UM”, w której zaplanowane były wydatki na płace sprzątaczek i projekt dotyczy przeniesienia wydatków wynagrodzeniowych ZNM na ten rozdział.

Kolejny projekt dotyczył budżetowej zmiany polegającej na wprowadzeniu budżetu dotacji z UE na Wspólną Politykę Rolną w kwocie 2.226 zł i przeznaczenie tych pieniędzy na wynagrodzenia wypłacane w projekcie „sprawny urząd”. On też dyskusesyjności nie spowodował.

Ostatni projekt zmian w budżecie polegał na zmniejszeniu wydatków majątkowych o 36.000 zł z remontu instalacji elektrycznych i monitoringu Urzędu Miasta i o 98.050 zł z remontu sanitariatów w PSP nr 1 i przeznaczenie tych pieniędzy odpowiednio na wydatki bieżące Urzędu Miasta i szkoły podstawowej i wynikał ze zmian dotyczących klasyfikacji wydatków uznawanych uprzednio za majątkowe, a obecnie za bieżące. I tu też bezdyskusesyjnie było.

Skarga na burmistrza Brzegu złożona przez chętnego Tadeusza Szyłko na nabycie połowy obiektu byłej „świniarni” jednostki wojskowej przy ulicy Kruszyńskiej, przekazanego miastu jeszcze za kadencji burmistrza Marka Sidora i potencjalnie przeznaczonego na utworzenie schroniska dla bezdomnych zwierząt wywołała pytanie Piotra Szpulaka (SMB – PO) o to, jaki pomysł ma burmistrz na zagospodarowanie tej nieruchomości. Wiceburmistrz Artur Kotara odpowiedział, że właśnie w dniu sesji wpłynął wniosek jakiejś firmy o nabycie całości obiektu, z przeznaczeniem go na biogazownię. Po spotkaniu z wnioskodawcami i ocenie ich pomysłu burmistrz być może zwróci się do Rady Miejskiej o wyrażenie zgody na sprzedaż całej nieruchomości. Jeśli wnioskodawca nie przekona do swoich zamiarów, wówczas nieruchomość będzie nadal w posiadaniu miasta, jako rezerwa pod schronisko dla bezdomnych psów. Skargę Tadeusza Szyłko radni uznali za bezzasadną.

Przedostatni z projektów uchwał dotyczył wyznaczenia opiekuna nadzorującego działalność Młodzieżowej Rady Miejskiej Brzegu. Mariusz Grochowski (PiSoP) zgłosił jako kandydata, wiceprzewodniczącego RM Pawła Ciszewskiego (SLD). Więcej kandydatów nie było. Paweł Ciszewski (SLD) opiekunem został.

Ostatni z projektów uchwał dotyczył zmiany uchwały o zasadach przyznawania stypendiów sportowcom, autorstwa Dariusza Gądka (PiSoP). Zaproponował on określenie tylko górnej granicy wieku sportowca (25 lat), mogącego otrzymać stypendium oraz możliwości ogłoszenia przez burmistrza drugiego terminu na składanie wniosków o przyznanie stypendium. Grzegorz Chrzanowski (PO) zapytał, czy znajdująca się w uzasadnieniu projektu poprawka ograniczająca krąg uprawnionych do otrzymania stypendium tylko do osób zamieszkałych w Brzegu ma zastosowanie. Odpowiedź brzmiała: nie. Rajcy te zmiany przyjęli jednogłośnie.

„Zapominalski” Artur Kotara?

Radny Sławomir Spychała (SLD) dowiedział się w odpowiedzi na swoją interpelację, jakiej udzielił wiceburmistrz Artur Kotara, że z informacji radiowej wynika, iż w ostatniej chwili do budżetu państwa na rok 2010 wpisano pieniądze na dokumentację obwodnic Nysy i Niemodlina. Natomiast jego interpelacja w sprawie zagospodarowania brzeskich podwórek spotkała się z odpowiedzią, że w ramach lokalnego programu rewitalizacji, na realizację którego z RPO zapisano wstępnie kwotę około 8,5 miliona złotych, miasto ma zamiar złożyć wniosek na wykonany już Plac Polonii Amerykańskiej, ulice Długą, Staromiejską, Mleczną i Jabłkową oraz przystań na Odrze.

Ja swoją ciekawość w sprawie wniosków do tzw programu „schetynówek”, czyli dróg lokalnych zaspokoiłem odpowiedzią wiceburmistrza, że złożone przez miasto wnioski na przebudowę ulicy Gaj i Ptasią znalazły się na liście rezerwowej i czekają na oszczędności z przetargów, co może wystąpić około połowy roku 2010. Dowiedziałem się też, że w październiku Sąd Okręgowy w Opolu odroczył do 31 marca 2010 roku sprawę ustalenia właścicieli nieruchomości przy Piłsudskiego 12 ze względu na brak spadkobierców zamieszkałych za granicą i konieczność ustalenia ich adresów. Odcinek ulicy Trzech Kotwic łączący Plac Dworcowy z ulicą Szkolną wymaga przeprojektowania i modernizacji, ale może w 2010 roku doczeka się częściowej naprawy. Sprawa rezygnacji z zapisu w planie zagospodarowania przestrzennego dotyczącego przebicia z ulicy Jana Pawła II do Szkolnej zostanie rozstrzygnięta w zmianie planu, o ile Rada Miejska podejmie uchwałę o przystąpieniu do zmiany. Odpowiadający na moją interpelację wiceburmistrz Artur Kotara przekonany był, że RM taką uchwałę podjęła i dopiero po uwadze Piotra Szpulaka (SMB – PO), który przypomniał, iż to on sam właśnie na wniosek Jacka Juchniewicza (TRZB) taki projekt uchwały z porządku obrad którejś z sesji Rady Miejskiej wycofał, zadeklarował, że zostanie taki projekt zgłoszony na sesję w styczniu lub lutym. Odpowiadając na moją interpelację w sprawie nowej koncepcji lokalizacji mostu nad Odrą po południowo wschodniej stronie miasta, wiceburmistrz powołał się na wcześniejszą odpowiedź w trakcie dyskusji nad sprawozdaniem burmistrza, jakiej udzielił Janowi Pikorowi (TRZB) i przyjął moją prośbę o przesłanie odpowiedniego fragmentu studium komunikacyjnego drogą elektroniczną na mój e-mail. Chyba jednak o tej obietnicy zapomniał, bo do dzisiejszego dnia pisania narzekałek, na moją skrzynkę ta korespondencja nie dotarła.

„Zaniepokojony” rajca Bartłomiej Tyczyński?

Trzy konsorcja stanęły do przetargu na modernizację stadionu miejskiego, usłyszał „bardzo zaniepokojony” wieściami na ten temat Bartłomiej Tyczyński (SLD). We wszystkich ofertach znaleziono jakieś braki i oferenci zostali wezwani do ich uzupełnienia. Najtańsza oferta zawierała zaświadczenie o niekaralności z datą 1 grudnia, a powinna mieć z datą 30 listopada oraz zaoferowana sztuczna trawa nie spełniała dwóch parametrów, czyli gęstości włókien i tworzywa, z którego te włókna wykonano. Najdroższa z ofert też nie spełniała wymogów w zakresie sztucznej trawy. Pozostała więc jedna oferta i została przyjęta. Radny dopytywał, czy po kolejnym uzupełnieniu ofert przez wykluczone z przetargu konsorcja, ich protesty mogłyby być uwzględnione i mogłoby nastąpić inne rozstrzygnięcie przetargu. Wiceburmistrz odpowiedział, że zgodnie z prawem zamówień publicznych oferta może zostać uzupełniona tylko jeden raz. Konsorcja mogą złożyć oczywiście protest.

Marek Zwierzyński (PiSoP) pisemnie dowie się, czy prezesi miejskich spółek dostali nagrody w 2009 roku. Podobnie też ma uzyskać odpowiedź dyrektora BCK w sprawie przyczyny niezakupienia sprzętu nagłaśniającego.

I na tym te przydługie, choćby z powodu dwóch ważnych tematów tej sesji, czyli budżetu miasta na rok 2010 i strategii jego zrównoważonego rozwoju do 2015 roku, narzekałki kończę. Na następne zapraszam po sesji zaplanowanej na czwartek 28 stycznia 2010 roku. Do przeczytania.

1/21 Rady Miejskiej



Comments are closed.