HUMOREK
<!–more–>
Kiedy milicjant stawia na odbiorniku telewizyjnym słoik z musztardą?
Gdy chce mieć ostry obraz.
Dlaczego milicjant wkłada gazetę do lodówki?
Bo chce, by wiadomości dłużej zachowały swą świeżość.
Zomowiec wrócił na kwaterę po służbie i widzi, że kolega pałuje kasetę magnetofonową.
Co ty wyrabiasz wariacie?
Toć widzisz, komendant polecił mi ją przesłuchać.
Godzina 22. Dwóch ZOMO-wców na patrolu.
Widzisz tego faceta, bierzemy go.
Tak za nic? Przecież godzina milicyjna dopiero za 30 minut?
Nie szkodzi. Ja go znam, mieszka na przeciwległym krańcu miasta. I tak nie zdąży do swego domu na czas!
Gdzie ZOMO-wiec powinien mieć nóż?
Najlepiej w plecach.
Na przystanku autobusowym spotkało się dwóch znajomych ZOMO-wców.
Na jaki autobus czekasz?
Na jedynkę. A ty? Na dwójkę.
Po chwili nadjechała dwunastka i obaj wsiedli.
Przy konfesjonale:
Ojcze duchowny, ZOMO-wca oszukałem.
Synu, przecież ty masz mówić o grzechach, a nie o zasługach!
Aktualny apel: Wstąp do ZOMO, a wyjdziesz na
ludzi!”.
Dlaczego wprowadzono w Polsce stan wojenny?
Bo nie można było wprowadzić przedwojennego.
Jakie obiekty w Warszawie były w okresie stanu wojennego najpilniej strzeżone
Koksowniki ustawione na skrzyżowaniach ulic, bo zawsze były gęsto obstawione patrolami.
Jak długo będzie trwał stan wojenny?
Aż szeregowcy z DTV dosłużą się stopni generalskich!
ZOMO-wiec stoi na moście i wrzuca do wody płyty chodnikowe. Podchodzi do niego przechodzień i pyta
Co pan robi?
ZOMO-wiec odpowiada:
Autentyczne wydarzenia opisane przez p. Marion Dohnhoff w tygodniku ?Die Zeit? w RFN:
- W klasie jednego liceum wszyscy uczniowie przyszli do szkoły z czarnymi opaskami na ramionach.
Oburzona nauczycielka pyta: co to ma znaczyć ?
A uczniowie na to: jak to, Pani Profesor nie wie?
wczoraj zmarł tow. Stalin
- W klasie innego liceum nauczycielka prowadzi lekcje na temat
kierowniczej roli Partii. Jeden z uczniów podnosi rękę i mówi:
Pani Profesor, przecież to takie nudne !
Profesorka odpowiada: jeśli kto uważa, ze to nudne, to może wstać i wyjść z klasy.
Wtedy wszyscy uczniowie wstali i wyszli.
8 przykazań członka PZPR
1) W niedziele i święta o czynie partyjnym pamiętaj.
2) W wolne soboty wal do roboty.
3) Nie pożądaj żony bliźniego, nie ugotuje ci nic lepszego, bo i tak nie ma z czego.
4) Nie masz celu wyższego nad dobro Związku Radzieckiego.
5) Nie kradnij mienia państwowego, bo ci ze wschodu są od tego.
6) Nie zabijaj świniaka swego, tylko go wyślij do Związku Radzieckiego.
7) Nie zabijaj drugiego partyjnego, bo wtedy oberwiesz na całego.
Nie zabijaj wroga klasowego, bo przecież ZOMO jest od tego.
Komendant milicji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 % tych dowcipów jest niezrozumiałych.
Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi milicjant.
- Co pan robi na tej ławce?
- Kontempluję.
- Jak cię walnę w pysk, to zaraz będziesz prosto pluł!!
Milicjant do bibliotekarki:
- No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać!
Bibliotekarka:
- No to panu zaraz znajdę co? lżejszego…
Milicjant:
- Eee, niekoniecznie, wozem jestem.
Pyta milicjant milicjanta
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam…
- Kurwa! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu!
Wzywa komendant dwóch milicjantów i mówi:
- Dowiedziałem się, towarzysze, bardzo niepokojącej rzeczy, a mianowicie, że używacie wyrazów,
których znaczenia nie rozumiecie.
Na to jeden z milicjantów:
- Do mnie to alibi?
A komendant:
- Nie ulega frekwencji.
Żona wysłała męża-milicjanta do sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre, żeby się dobrze paliły! – dodaje.
Po kwadransie milicjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się palą!
Rozmawiają żony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów.
Ja czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy…
Żeby pomóc mojemu staremu, kupiłam leksykon.
- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł!
Na dworcu PKP milicjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
- Normalny? – pyta kasjerka.
- A co, wyglądam na idiotę??
Milicjant zatrzymuje samochód.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik!
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą…
Skonfundowany milicjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku!
Spotkał milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedział kawał:
- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- W dziewiątym, he he he.
Milicjantowi się spodobało, idzie na komendę i opowiada:
- Wiecie, w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- We wrześniu!
Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj milicjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Bojler do zakrystii.
- Hmm… niech ksiądz jedzie.
Po chwili, milicjant pyta się kolegę:
- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię!
Przychodzi milicjant do sklepu papierniczego.
- Poproszę długopis.
- Jaki?
- Nooo… Taki do wypisywania mandatów!
Dlaczego nie byliście w pracy?
- Melduję panie komendancie, że miałem zapalenie ucha środkowego…
- Nie bujajcie, posterunkowy, przecież ucho jest lewe i prawe!
Idzie ZOMO-wiec się odlać. Po jakim? czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało? – pyta kumpel.
- Wyjąłem nie tę pałę…
W nocy ZOMO-wiec wraca do domy i mówi żonie:
- Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem, że mu kredki z tornistra wypadły!
Przychodzi milicja do Kowalskiego, dzwoni. Odbiera Kowalski i pyta:
- Kto tam?
- Milicja!
- Czego chcecie?
- Porozmawiać.
- W ilu jesteście?
- W dwóch.
- To porozmawiajcie między sobą!
Do sklepu wchodzi milicjant i mówi:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Proszę pani… to ja podejmuję diecezje!
- Chyba decyzję?
- No tak… Wie pani, nigdy nie byłem prymasem…
Milicjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci są majtki?
- Nie!
- Mnie też nie…
Dwóch ZOMO-wców obserwuje psa liżącego sobie jaja.
- Chciałbym umieć to robić – wzdycha jeden.
- Czy ty zwariował?!
Pies cię pogryzie!!
Idzie sobie milicjant i spotyka swojego kolegę, który kopie dół.
- Co robisz?
- Kopię dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, że tamten wykopał 5 dołków.
- Po co ci aż pięć dołków?
- Bo potrzebuję 5 zdjęć.
Dwaj milicjanci wybrali się w podróż służbową.
W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego – pod numerem 24.
Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła.
Kończy się msza,
ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj milicjanci patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.
Dwóch milicjantów wraca z polowania i nic nie niosą. Jeden mówi:
- Nie wiem, albo te kaczki za wysoko latały,
albo myśmy tego psa za nisko rzucali.
Na balu milicjantów:
- Czemu pan tak się szybko kręci? Przecież to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane 33 obroty na minutę!
Czym różni się ksiądz od Milicjanta?
- Ksiądz mówi: Pan z wami? a Milicjant: pan z nami?.
Dlaczego patrol milicyjny składa się z milicjanta i psa?
Co dwie głowy to nie jedna.
Dlaczego patrol milicyjny składa się z milicjanta i psa?
Bo jeden musi być po szkole.
Dlaczego milicjanci chodzą trójkami?
- Jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje tych dwóch intelektualistów.
Jak długo będzie trwał stan wojenny?
- Sejm postanowił, że osiem lat, bo Siwak musi skończyć podstawówkę.
Klient w sklepie mięsnym prosi o kilogram kaszanki
- A krew pan oddał? ?
pyta ekspedientka.
- Oddałem.
- To przynieś pan kaszę.