Humorki
Milicjant zatrzymuje samochód.
- Proszę. pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą.
Skonfudowany milicjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.
********
Rozmowa przy konfesjonale.
- Proszę księdza, napadłem na ZOMO-owca i dotkliwie go pobiłem…
- Synu, ty tu przyszedłeś się spowiadać, czy się chwalić?
*******
Dwa milicjanci wybrali się na grzyby. Znaleźli okazałego prawdziwka.
- Gadaj, gdzie twoi kumple!
Borowik nie chciał powiedzieć, więc zaczęli go okładać pałami.
Resztki grzyba przynieśli na komisariat.
- Po co żeście go pałowali? – pyta się komendant.
- My, pałowali?! On spadł ze schodów…
********
Dwóch milicjantów wybrało się na polowanie na kaczki. Chodzili cały dzień po bagnach, bardzo się zmęczyli, pobrudzili.
Nic nie upolowali.
- Wiesz, co? – mówi jeden z nich – albo te kaczki latają za Wysoko, albo my za nisko podrzucamy psa.
**********
Milicjant spotyka na ulicy swego dawno nie widzianego kolegę. Od razu rzucają mu się w oczy jego piękne buty z krokodylej skóry.
- Cześć stary, skąd masz takie piękne buty? Kolega postanowił sobie zakpić z milicjanta.
- Pojechałem na wycieczkę do Egiptu. Frajerzy poszli oglądać
jakieś ruiny, a ja wyciąłem w krzakach gruby drąg, poszed
łem nad Nil, przyczaiłem się i gdy z wody wyszedł krokodyl,
to ja go drągiem przez łeb. I stąd te buty…
- Wiesz co, ja też tak zrobię…
Po kilku tygodniach koledzy ponownie spotykają się na ulicy- I co? Nie masz butów ze skóry krokodyla. Nie byłeś w Egipcie?- Byłem, ale prześladował mnie pech. Zrobiłem jak mówiłeś.
Frajerzy poszli oglądać ruiny, ja wyciąłem drąg i poszedłem
nad Nil. Jak wyszedł z wody krokodyl, to ja go drągiem w łeb.
Potem załatwiłem jeszcze cztery takie gady. I wyobraź
sobie, wszystkie były bez butów…
************
Do zataczającego się na chodniku pijaczka podjeżdża milicyji radiowóz:
- Zapraszamy do „Poloneza”. – Z dziwkami nie tańczę.
***********
ZOMO-wcy wybierają się na akcję. Dostają rozlu się tylko z rzeczami osobistymi. Jeden z nich przy na zbiórkę futrynę.
- Mówiłem, tylko rzeczy osobiste, a nie trofea!
- No, a jak będę bez niej otwierał piwo?
*************
Milicjant przyszedł do księgarni i chce kur tka proponuje mu książkę o logicznym
- A co to takiego?
- pyta się milicjant.
Wyjaśnię panu na przykładzie. Czy ma pan w domu akwarium?
Mam.
A więc lubi pan naturę?
Lubię.
A więc lubi pan też spacery po lesie? No tak.
Najchętniej z kobietą?
No tak.
I stąd wniosek. Nie jest pan pedałem. I to jest właśnie logiczne myślenie.
To jest fantastyczne! Kupuję tę książkę. Przed księgarnią spotyka kolegę.
Cześć, kupiłeś książkę?
Tak o logicznym myśleniu.
A co to takiego?
Zaraz wyjaśnię ci to na przykładzie, Masz w domu akwarium?
Nie mam.
No to jesteś pedałem.
**********
Rozmawiają żony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja
czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy. Żeby pomóc
mojemu staremu kupiłam leksykon…
- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł.
Dwaj amerykańscy turyści przyjechali do Polski własnym samochodem i zwiedzają Warszawę.
Zatrzymali się, aby spytać milicjanta jak dojechać do Pałacu Kultury.
Milicjant rzucił okiem na samochód, stanął na baczność, zasalutował:
- Panie generale proszę jechać prosto, potem skręcić w prawo,
potem w lewo i prosto.
Turyści podziękowali i pojechali. Drugi milicjant nie może wyjść z podziwu.
- Skąd wiedziałeś, że to generał?
- Aleś ty głupi, czytać nie umiesz? Na samochodzie były napisane
- „General Motors”.
Przychodzi milicjant do sklepu.
- Proszę pana, ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to sprzedam za pół darmo.
- Skąd pan wie, że jestem milicjantem, przecież ubrany jestem
po cywilnemu?
- Tak, ale dzisiaj było już dwóch mundurowych i też chcieli kupić ten kaloryfer.
**************
Milicjant, patrolując ulicę, spotyka swojego kolegę, który idzie trzymając za skrzydło pingwina.
- Skąd ty wytrzasnąłeś tego ptaka? – A przyplątał się i nie wiem, co z nim zrobić?
- Jak to, co? Zaprowadź go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolegę spacerującego z pingwinem.
- I co, nie byłeś z nim w ZOO?
- Byłem. Teraz idziemy do kina.
W szkole milicyjnej odbywa się odprawa przed wycieczką.
- Pluton pierwszy i drugi wsiada do autobusu, pluton trzeci do
przyczepy. Autobus odjeżdża punktualnie o 8.00.
Czy są jakieś pytania?
- O której odjeżdża przyczepa?
Milicjant na posterunku przymuje przez telefon meldunek. Odkłada słuchawkę, zamiata szczotką podłogę.
Następnie rozbiera się i nago wybiega z posterunku. Jaki otrzymał meldunek?
- Zamieć i gołoledź na E-4.
*************
Przed automatem z wodą sodową stoi milicjant. Wrzuca monetę, czeka aż szklanka napełni się wodą, wypija, wrzuca monetę i tak bez końca.
Ludzie stojący za nim w kolejce niecierpliwią się.
- Panie, pośpiesz się pan!
- Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam!
Pogrzeb. Wokół otwartej trumny tłoczą się znajomi i krewni zmarłego.
Przez tłumek przepycha się milicjant, podchodzi do zmarłego i wkłada coś pod poduszkę.
- Co pan tam włożył?
- pyta się wdowa.
- No wie pani, nie zdążyłem kupić kwiatów, a że głupio przyjść z pustymi rękami, to kupiłem czekoladę.
**************
Stojącego na przystanku Murzyna otacza zgraja rozwrzeszczanych dzieciaków.
- Małpa, małpa, małpa – skandują.
Podchodzi do nich zaciekawiony milicjant.
- I co pan na to, panie władzo?
- pyta się Murzyn.
- 0, mówi!
*************
Milicjant zatrzymuje księdza jadącego na rowerze.
- Co, jazda bez świateł?
50 złotych mandatu się należy.
- Ależ proszę pana, ja jadę do chorego z Panem Bogiem…
- Co, we dwóch na rowerze? 100 złotych mandatu.
Ksiądz płaci bez dyskusji, a odjeżdżając cieszy się w duchu, że milicjant nie przypomniał sobie, iż Pan Bóg jest w trzech osobach.
Byłoby 200 złotych mandatu…
* s
- Proszę pana, która teraz jest godzina? – pyta się mały chłopczyk milicjanta.
Ten patrzy na zegarek po czym wyjmuje pałkę i zaczyna bić nią malca.
- Za co go bijesz? – pyta się go drugi milicjant z ciekawością. – Spytał się mnie która godzina, złośliwiec jeden. – Czemu złośliwiec?
- Myślisz, że tak łatwo podzielić w pamięci siedemnaście przez czterdzieści trzy?
************
Patrol milicyjny napotyka na swej drodze pijaka, który leży na chodniku i mamrocze:
- Tu mówi Radio Wolna Europa…
Milicjanci błyskawicznie sprawdzają w instrukcji, co należy w takiej sytuacji robić.
Kładą się na chodniku obok pijaka i wydają głośny dźwięk:
- Bzzz, bzzz…
*************
Stan wojenny.
Ulicą idzie patrol czterech uzbrojonych po zęby ZOMO-owców.
Nagle zobaczyli przemykającego się chyłkiem przechodnia.
Jeden z nich zdejmuje z pleców automat i strzela do nieszczęśnika.
- Dlaczego go zabiłeś?
- interesują się koledzy
- przecież godzina milicyjna zaczyna się dopiero za dziesięć minut.
- Ale ja go znałem i wiedziałem, gdzie mieszka.
Nawet biegiem
nie zdążyłby wrócić na czas do domu.
**********
Żony trzech milicjantów dyskutują, który z ich mężów jest głupszy.
- Mój, kiedyś, gdy przejechał skrzyżowanie na czerwonym
świetle, to sam wystawił sobie mandat.
- Mój zapomniał kluczyków do samochodu, otworzył drzwi
śrubokrętem, a potem sam się aresztował za włamanie.
- A mój poszedł kiedyś do „Pewexu”, przeskoczył ladę i poprosił o azyl…
***************
Milicjant zgubił swoją służbową pałkę i chodził bez niej niepocieszony. Znalazł ją jeden chłopiec i ulitował się nad gliniarzem. – Proszę, oto pańska pałka.
- Dziękuję, ale to nie moja, ja swoją zgubiłem.
miał średnie wykształcenie, a ten co powiedział „oczywiście” miał wykształcenie „wyższe”.
- A pan to ma wykształcenie wyższe?
- Nooo.
***************
Milicjant kopie na trawniku dołek.
- Po co to robisz? – pyta się kolega. – Jest mi potrzebne zdjęcie do pasa. – Aha.
Po dwóch godzinach wraca tą samą drogą i widzi, że kolega kopie już szósty dołek.
- Po co tyle ich kopiesz?
- Jak to, po co? Potrzebuję sześciu zdjęć.
**********
Na posterunek milicji przybiega goły funkcjonariusz i spokojnie zasiada za swoim biurkiem.
- Co ci jest?
- Wróciłem do domu, a żona, leżąc w łóżku, powiedziała mi – „Rozbieraj się i szybko do roboty”. No to przybiegłem.
************
Polak, przebywający przez kilkadziesiąt lat na emigracji, przyjechał do Warszawy.
Wybrał się na Krakowskie Przedmieście, a chcąc się upewnić, czy dobrze trafił, pyta się o to napotkanych przechodniów.
- Nooo
- powiedział pierwszy.
- Tak – powiedział drugi.
-’Oczywiście – powiedział trzeci.
Aby wyjaśnić ten lingwistyczny problem zwrócił się do milicjanta.
- Bo widzi pan – wyjaśnia milicjant – ten co powiedział „nood’ nie miał żadnego wykształcenia, ten co powiedział „tak„
***************
Milicjant chce zjeść na śniadanie kons do konserw. Wyjmuje więc pałkę, w:
- Otwierać, milicja, jesteście otocze
*************
Dwaj milicjanci stoją przy rozlewisku. Jedzie cncop xonn wozem.
- Panowie, głęboka ta woda?
- Skądże, ledwo koła gospodarzu zamoczycie!
Chłop wjechał do wody i zaczął tonąć wraz z koniem i wozi .
Po chwili na powierzchni wody unosił się już tylko kapelusz chłopa.
- Patrzaj, jaka ciekawostka
- mówi jeden z milicjantów
- 10 minut temu szły tędy kaczki, to tylko im nogi zakrył
Milicjant wchodzi do księgarni.
- Chciałbym kupić jakąś książk
- Pan zapewne chciałby coś z ekspedientka.
- Jest mi wszystko jedno, przyjo
- Franek, sprawdź czy w naszym ra
kierunkowskaz – mówi milicjant do
- Działa… nie działa… działa… nie dzi:
***********
- Wzięłeś prysznic?
- pyta się żona
- No tak, jak w tym domu coś zginie,
***************
Po powrocie z komendy milicjant wyjmuje pałę i zaczyna okładać żonę, demoluje mieszkanie, itd. – Miły mój – szepcze ledwo żywa ze strachu żona – nie
przynoś nigdy pracy do domu.
****************
Na ulicy przechadza sig milicyjny patrol z psem.
Podchodzi do nich pijak, klęka i wnikliwie zaczyna oglądać brzuch psa.
- Panie, coś pan, psa nie widział?
- Kolega mi właśnie powiedział, że tu stoi pies z dwoma kutasami, grzecznie.
Przeszkolono więc arogowxę fax F Plutonowy stosuje się więc do zaleceń.
- Dzień dobry, obywatelu, ząbki pan dzisiaj mył?
- Myłem.
- A samochód nieumyty…
Pięć tysięcy mandatu skasował w ten sposób kilkadziesiąt samochodów zatrzymuje wyjątkowo brudną Syrenkę.
- Dzień dobry, obywatelu, ząbki pan dzisiaj mył?
- Nie myłem.
- A to przepraszam, proszę jechać.
****************
W sklepie z pomocami naukowymi do lady podchodzi milicjant. – Chciałbym kupić episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Możliwe, nigdy nie byłem w szkole prymasem.
***************
- W jaki sposób najszybciej rozbić lód na rzece?
- Napisać na nim „Solidarność” i zawiadomić ZOMO.
***************
Szczyt bezczelności. Wcisnąć ZOMO-wcowi złotówkę i skorzystać z automatu.
W pewnym województwie milicja zaniedbała plan wystawiania obywatelom mandatów.
Musi go nadrobić, ale z drugiej strony z centrali przyszła dyrektywa, aby przed 1 Maja traktować ludzi
Milicjant miał papugę, która go bardzo nie lubiła.
Za każdyn razem, gdy wracał do domu, witała go w następujący sposób:
- Ty, niebieski…
- Co chcesz? – Jesteś sk…
Któregoś dnia milicjant nie wytrzymał:
- Jeżeli jeszcze raz mnie tak przywitasz, to cię pałką zatłukę.
Na drugi dzień wchodzi do domu, a papuga:
- Ty, niebieski…
- Co chcesz?
- Ty już dobrze wiesz, co…
********************
ZOMO-wiec wczasie patrolu łapie młodego człowieka za klapy kurtki i patrząc mu przeciągle w oczy pyta się.
- Student?
- Nie, chuligan…
- A, to bardzo przepraszam.
****************
- Kazik, kradną naszego Poloneza!
- krzyczy pani domu de męża widząc przez okno, że jacyś ludzie otwierają ich samochód.
- Dlaczego milicjant śpi na brzuchu?
- Żeby mu nikt pały nie ukradł.
***************
Kazik, z zawodu milicjant wyciąga z szafy służbowy pistolet i wybiega z domu.
Po chwili wraca zdyszany, ale uśmiechnięty.
- I co, złapałeś ich?
- Nie, ale zdążyłem zapisać numer rejestracyjny samochodu…
*************
Dlaczego w Polsce milicjanci chodzą na patrole parami?
- Jeden umie pisać, a drugi czytać.
- A dlaczego z ZSRR patrolują czwórkami?
- Bo dwóch pilnuje naukowców.
**************
- Ilu milicjantów potrzeba do odkręcenia żarówki?
- Pięciu. Jeden stoi na stole i ją trzyma, a czterech kręci stołem.
****************
Milicjant siedzi stroskany za biurkiem.
- Masz jakieś kłopoty? – pyta się kolega.
- Tak, żona dostała w pracy zaproszenie na „Wesele” Wyspiań
skiego, ale zapomniała się spytać w jakiej to restauracji…
******************
Na trotuarze zasłabła starsza kobieta.
Zatrzymuje się przy niej radiowóz i usłużni milicjanci pytają się, jak jej mogą pomóc.
- Za chwilę umrę.
Dajcie tu do mnie księdza.
- Ależ babciu, najbliższy kościół jest daleko stąd.
- A co, to już ich w bagażnikach nie wozita?
**************
Przychodzi milicjant do domu, żona otwiera mu drzwi, a on ją łup! pięścią w twarz.
- Za co?
- Uczyli nas dzisiaj boksu.
Na drugi dzień witającą żonę powaliło kopnięcie.
- Uczyli nas dzisiaj karate?
**************
W szkole milicyjnej w Szczytnie mundurowy wywłaaowca pro
wadzi wykład z fizyki.
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni…
Słuchacze pilnie notttją. Tylko jeden patrzy z zamyśleniem w sufit, po czym mówi głośno
Panie profesorze, woda wrze w temperaturze 100 stopni.
Nie przeszkadzajcie, tylko piszcie. Woda wrze w temperaturze 90 stopni…
Panie profesorze, ale ja naprawdę gdzieś czytałem, że woda wrze w temperaturze 100 stopni!
No dobrze, zaraz sprawdzimy…
Wiecie co szeregowy, stawiam wam piątkę, macie rację.
Woda wrze w temperaturze
100 stopni. 90 stopni to kąt prosty.
Milicjant wraca po pracy do domu.
Zagląda do lodówki, wpada w wściekłość i bije żonę po twarzy.
- Ile razy ci mówiłem, żebyś gasiła światło w lodówce?!
Milicjant przesłuchttje mężczyznę notorycznie uchylającego siE od pracy.
- Z czego pan się utrzymuje?
- Zakładam się z ludźmi o różne rzeczy i przeważnie wygrywam.
- To może i ze mną o coś pan się założy?
- Proszę bardzo. Stawiam 100 tysięcy złotych, że jutro wyrośnie panu na tyłku trawa.
- Cha, cha, cha – przyjmuję zakład.
Na trzeci dzień mąż- milicjant wraca z pracy ale za to z bardzo pokaleczoną twarzą
- Jakiej walki uczyli was dzisiaj?
- Uczyli nas dzisiaj posługiwać się nożem w jedzeniu.
Na drugi dzień milicjant wita w swoim pokoju specjalistę od zakładów.
– No, dawaj pan sto tysięcy złotych, trawa, rzecz jasna, nie wyrosła.
- Zaraz, zaraz, panie władzo proszę ściągnąć spodnie.
I nie tu, w ciemnym kącie, ale przy otwartym oknie, gdzie jest jasno.
Oględziny trwały krótko.
- Faktycznie, nie wyrosła.
Proszę, oto pańskie 100 tysięcy złotych.
- Cha, cha, cha, ale z pana idiota.
Mówi pan, że można wyżyć z zakładania się?
- Jeszcze jak! Widzi pan tych trzech facetów na dole, na ulicy.
Z każdym z nich założyłem się o 2 miliony złotych, że wystawi pan goły tyłek przez okno.
******************
Do szpitala radiowóz przywiózł ZOMO-wców rannych podczas rozruchów ulicznych. Wokół radiowozu zgromadził się tłum.
Ludzie, ja bardzo proszę, uciszcie się!
- woła jeden facet.
- Dlaczego?
- Bo nie słychać jak jęczą.
********************
W sklepie papierniczym do lady dochodzi milicjant.
- Proszę o zeszyt w kółka.
Sprzedawczyni robi zdziwioną minę.
- Proszę nie zwracać na niego uwagi
- mówi stojący nieco
dalej starszy szarżą milicjant
- on jest jeszcze młody i głupi.
Proszę mu dać czysty zeszyt, a kółka on sobie sam dorobi.
- A co panu podać?
- Ja poproszę o globus Polski.
*****************
Przed sądem staje obywatel oskarżony o próbę uduszenia ZOMO-wda.
Sędzia prosi go o przedstawienie przebiegu wyda
rzeń. 76
- Podszedł do mnie, stuknął mnie pałką i powiedział „Prii aprilis”,
potem plunął na mnie i powiedział „Lany pponied2 ek”,
gdy nie reagowałem to zgasił mi papierosa na policz mówiąc „Środa popielcowa”.
Wtedy nie wytrzymałem, złaj łlem o za gardło mówiąc „Zaduszki”.
*****************
Oficer SB sprawdza inteligencję młodej, nowo przyjęte służby kadry.
- Macie tu 10 tysięcy złotych i kupcie w „Polmozbycie” Polone Oficer wychodzi,
a młodzi adepci patrzą się na siebie porozumie WCZO.
- To jakiś wariat – stwierdzają zgodnie.
Przecież dzisiaj wolna sobota i wszystkie „Polmozbyty” są zamknięte!
*************
Kandydatom, zdającym do szkoły milicyjnej, zorganizowano test na inteligencję.
Każdy z nich otrzymał stalowy sześcian, w którego ściankach wycięto otwory o kształcie koła, kwadratu, trójkąta.
W otwory te mieli wrzucić klocki o tych samych kształtach.
Po podsumowaniu wyników sporządzono raport do Komendy Głównej MO.
„Wszyscy kandydaci wykonali test celująco.
Pięć procent zdających wykazało się przy tym niepospolitą inteligencją, dziewięćdziesiąt pięć procent niepospolitą siłą”.
Milicjant podchodzi na ulicy do górala.
- Co baco, spacerujemy sobie z pieskiem po ulicy? Ale podatku
za psa to nie płacimy? Skieruję was na kolegium.
- Czego wy chcecie ode mnie? To nie mój pies. Idzie sobie za
mną i tyle…
Milicjant odszedł jak niepyszny.
Ale wziął się na sposób. Przeszedł za bacą przez całe Zakopane i gdy już baca miał wejść do chałupy,
wyskoczył zza drzewa.
- To co, mówicie, że to nie wasz pies?
To czemu idzie za wami całą drogę?
- A czy ja wim? Przypieprzył się do mnie, tak jak i wy.
*******************
Do podpitego jegomościa podchodzi dwóch milicjantów. – Dowód osobisty proszę… taaaak… no to idziemy. – No to idźcie.
*******************
Na lekcji biologii.
- Proszę nazwać bakterie sinicy.
- Pałeczki ZOMO.
***************
W autobusie wątła staruszka podchodzi do wyjścia.
Stuka delikatnie w plecy stojącego przed nią rosłego ZOMO-wca:
- Przepraszam, panie okupancie, czy pan też wysiada?
***************
Milicjant zdaje maturę z chemii.
- Proszę wymienić ciało lotne.
- Ptok.
Milicjant zdał egzamin i dumny opowiada o tym żonie.
– Ty idioto, trzeba było odpowiedzieć
- „Ptak” miałbyś od razu zaliczony egzamin z polskiego.
W czasie nocnego patrolu dwóch funkcjonariuszy spotyka trzeciego.
Ten leży z uchem przy chodniku.
- Co robisz?
- pytają go nieco zdziwieni.
- Słucham sobie płyt.
*****************
Milicjant po raz pierwszy wsiadł do Mercedesa.
Pyta się kierowcy
- taksówkarza, do czego służy kółko przytwierdzone na masce.
- dopolowania na pieszych.
- Niech pan pokaże jak to działa.
- Proszę bardzo.
Taksówkarz rozpędził auto kierując je w pieszych.
W ostatniej chwili skręcił.
- Do kitu z takim celownikiem – krzyczał, czemu
mu nie przyłożył drzwiami, to było śmieszne
******************
- Proszę pana, która jest godzina? – pyta się milicjanta.
- Za dwadzieścia trzecia.
- O trzeciej może mnie pan w d… pocałować
Milicjant rzuca się za nim w pościg.
Zatrzymuje go starsi funkcjonariusz.
- Gdzie tak pędzicie?
- Jeden smarkacz powiedział, że o trzeciej mogę go pocał
- Nie musicie się tak śpieszyć, macie jeszcze dwadzieścia lat życia
*****************
Syn pokłócił się z ojcem milicjantem
- A twój ojciec jest głupi -
-To twój ojciec jest głupi!
- Dlaczego milicjant wychodząc na patrol bierze ze sobą psa? Bo co dwie głowy, to nie jedna.
****************
Milicjant postanowił wziąć się za fałszowanie pieniędzy.
Po kilk dniach pracy pokazuje żonie swoje pierwsze dzieło.
- Stary, ty chyba oszalałeś.
Przecież nie ma banknotów o nominale 7 tysięcy złotych!
- Nie ma?
Nie szkodzi.
Pójdę do kolegi z pracy rozmienić.
Wraca po godzinie.
- Widzisz, udało się.
Wymieniłem na dwa banknoty po 3 tysiące złotych każdy.
**************
Tu mówi Polskie Radio, jest godzina siedemnasta czterdzieści osiem. Podajemy czas dla wojska: siedemnaście, dwukropek, czterdzieści osiem. Podajemy czas dla milicji: pałeczka, daszek, krzesełko, bałwanek.
- Właśnie tu?
- Nie, trochę dalej w tamtą str – To dlaczego pan tutaj szuka? – Bo tu jest jaśniej.
****************
- Jak podnieść poziom intelektualny w ZSRR?
- Wysłać do nich oddziały ZOMO, a przy okazji i u nas się podniesie.
**************
Idzie dwóch milicjantów patrolujących ulice i nagle jeden z nich znajduje lusterko. Ogląda w nim swoją twarz. – Ja skądś znam tego faceta…
- Pokaż – prosi drugi. Nie wygłupiaj się, to przecież ja! s s s
Milicjant zapisał się do biblioteki. Pierwszą książką, jaką postanowił przeczytać, była książka telefoniczna. Gdy ją zwracał po przeczytaniu, bibliotekarka pyta się z uśmiechem:
- I co, ciekawa była?
- No wie pani, akcja niezbyt szybka, ale za to ilu bohaterów! * s
Egzamin na prawo jazdy. Komisja przepytuje milicjanta.
- Proszę opisać pracę silnika.
- Czy mogę swoimi słowami? – Oczywiście.
- Brrrmmm, brymmm, brymmm… s s s
Późnym wieczorem przechodzień zauważył milicjanta, który na czworaka szuka czegoś pod latarnią.
- Pan coś zgubił?
- Tak, moneta mi wypadła.
Młody stażem milicjant zdaje raport z odbytej służby dyżurnen oficerowi.
- … i za niemanie świateł wystawiłem mandat za dwa tysią
złotych.
- Idiota. Czego was uczą w tych szkołach. Przecież za niemar
świateł trzeba wystawić mandat za pięć tysięcy.
**************
Spotyka się na ulicy dwóch mili
- Gdzie kupiłeś czekoladę?
- Tam, w sklepie za rogiem.
- Duża kolejka?
- Nie, gdzieś tak na pół magaz
***********
- Co oznacza skrót ZOMO?
- Zdziczałe Oddziały Milicji Obywatelskiej
***********
Przedział w pociągu dalekobieżnym.
Ludzie, przed którym jeszcze długa podróż, nawiązują rozmowę.
- A może byśmy tak opowiadali kawały polityczne?
- proponaje jeden z podróżnych.
Milicjant zdaje maturę z geografii.
Oczywiście, już wcześniej pytania egzaminacyjne,
ale na wszelki wypadek ma przy sobie ściągi i ukrył w bucie.
- Proszę powiedzieć, jak nazywa się stolica Polski?
Milicjant dyskretnie sięga do buta.
- Chełmek!
- Opowiadajcie państwo, ale muszę z góry uprzedzić, że jestem milicjantem…
- Nic nie szkodzi, będę mówił powoli, a dla pana dwa razy powtórzę puentę.
- Czym się różni ksiądz od milicjanta?
- Ksiądz mówi „Pan z wami”, a milicjant „Pan z nami”.
